Nora w przeciwieństwie do Ave była teraz w zupełnie innym momencie życia. Może właśnie dorosła do tego, żeby wreszcie rozpocząć nowe życie. Osiem lat w końcu była sama, nie szukała nikogo z kim mogła nawiązać bliższą relację. Bała się tego jak ognia, nie dopuszczała do siebie nikogo, zbudowała mur. Rozmowy z Erikiem uświadomiły ją jednak, że może już czas odpuścić, może wreszcie pozwoli sobie na odrobinę szczęścia? Nie mogła być sama całe życie, ale wcale nie tak łatwo jej się było otworzyć.
Może ta randka w Paryżu to miał być początek nowego etapu w życiu panny Figg, kto to tak właściwie mógł wiedzieć?
Uniosła kieliszek z uśmiechem. Dobrze było mieć kogoś takiego jak Ave, z kim mogła spędzać czas na spokojnie. Porozmawiać o troskach, które się pojawiały, odpocząć od codzienności, mimo tego, że przecież przy okazji pracowały, ale taka praca to była przyjemność.
- Strasznie się cieszę, że trafiłyśmy tak blisko siebie, że jesteś obok. - To też było istotne w utrzymywaniu relacji, a teraz mogły do siebie wpadać niemalże codziennie, skoro pracowały obok siebie. Naprawdę wiele to dla niej znanczyło.
Truskawki znalazły się w kotle, więc spora część pracy była już za nimi. Norka machnęła różdżką i rzuciła szybkie Chłoszczyść aby pozbyć się tego pobojowiska. Rzuciła też zaklęcie, aby oczyścić borówki i wrzuciła je do kolejnego kotła, z tym było zdecydowanie łatwiej, gdyż nie trzeba było ich oczyszczać z szypułek. - Możesz zająć się malinami, to zaraz wszystko będzie z głowy.