adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz tajemnic IV
– Irytek!!! Gdybyś był żywy, przysięgam, że bym cię zamordowała!!!
Okrzykowi odpowiedział złośliwy śmiech i trzask kolejnej, spuszczanej przez wrednego poltergeista bomby wodnej – czyli jednego z wielu balonów wypełnionych wodą, których Irytek trzymał w swoich ramionach kilka, a jeszcze więcej zdążył zrzucić już na głowy kilkorga Gryfonów piętro wyżej. I właśnie z tego powodu Brenna za nim biegła – przerwała mu tę radosną zabawę i ruszyła w pościg, pewna, że odfruwający z balonami ku lochom Irytek postanowi teraz wziąć za cel dla odmiany Ślizgonów.
W swoich atakach był naprawdę sprawiedliwy i nie wyróżniał uczniów żadnego Domu.
Błysnęło zaklęcie, które zdematerializowało parę balonów, czule trzymanych przez Irytka. Niestety, Brenna Longbottom, uczennica siódmego roku i jakimś – cudem – prefekta – Gryffindoru – nie – nikt – nie – wie – jak – to – się – stało – pewnie – McGongall – była – pijana – przy – nominacjach, która je rzuciła, zrobiła to w pełnym pędzie, gnając za poltergeistem po stopniach. Stopniach, nadmienić należy, mokrych od zrzuconych na nie chwilę wcześniej wodnych bomb. I stało się to, co stać się musiało: dziewczyna poślizgnęła się na wilgotnej nawierzchni, a potem poleciała na łeb na szyję do przodu, i zdążyła tylko przedramionami osłonić sobie ten głupi łeb.
Poltergeist, który zaczął kląć w momencie, gdy pozbawiono go części amunicji, teraz znów roześmiał się radośnie.
– Szlag, szlag, szlag – wyrwało się z ust Brenny, gdy powoli usiadła, a wszystkie gwiazdy wirowały jej przed oczami. Pomiędzy nimi tańczyło kilka małych Irytków, pokazujących obraźliwe gesty. Zamrugała i gwiazdy znikły, a wraz z nimi także miniaturowe poltergeisty – za to zauważyła, że zwaliła się prosto pod nogi jednego z młodszych Ślizgonów.
– Cześć – przywitała się, posyłając mu uśmiech, trochę ogłupiały od siły upadku. Włosy miała mokre i rozczochrane, kolana świeżo rozbite, ale w dłoni wciąż kurczowo ściskała różdżkę. – Na twoim miejscu bym uciekała? – zasugerowała.
Nie przed nią, oczywiście. To przecież nie tak, że zamierzała zaatakować młodszego ucznia. Niby dlaczego miałaby to robić?
Za to Irytek, który przedryfował nad nimi z głośnym śmiechem, dostrzegł nowy cel, czyli chłopca absolutnie suchego i zamierzył się na niego jednym z trzymanych balonów…
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.