28.02.2024, 22:45 ✶
Pochwała wywołała przyjemne uczucie w podbrzuszu, wzmocnione zaraz dotykiem na skórze. Objęcia gdy zajmował się wrzątkiem, a palce Mospheusa wydawały się być jeszcze cieplejsze, a jednocześnie lodowate, powodując dreszcze i gęsią skórkę. Ciało nauczone tego rodzaju dotyku reagowało natychmiastowo. Dobra Pani domu nie może jednak pozwolić na to, by goście nie dostali smacznego napoju. Wszystkie zmysły pracowały, ale trzymał emocje na wodzy, a przynajmniej udawał, że to robi, gdy czuł podniecające drapanie na karku łagodzone pocałunkami, gdy pachnące, kręcone włosy ocierały się o jego ucho, zaraz pieszczone zębami, zwiastując co go niedługo spotka.
-Jak sobie życzysz, skarbie.-Teatrzyk. Nie mógł go mieć na zawsze, nie mógł przy nim zasypiać i budzić się przy nim w namiętnych objęciach rozpoczynając dzień. Musiał zadowolić się tymi ochłapami jakie mu rzucał i zadowalał się... Cenił każdy kawałek jaki dostawał, jak pies na łańcuchu. Wystarczyłoby, że szarpnąłby się mocniej i byłby wolny, mógłby szukać właściciela, który zabierze go do domu, na kanapę, pozwoli spać w jednym łóżku... Ale nie szarpał się, za każdym razem grzecznie czekając przy budzie na łaskę przychylnego spojrzenia mężczyzny. Uzależnił się od niego, od jego głosu, ciepła, słodkiego zapachu, zrobiłby wszystko, żeby znów go poczuć przy sobie. Tylko on, nikt inny.
Koszula tak bardzo przeszkadzała, chciał już teraz dotknąć jego skóry, zmieszać ich pot i szybkie oddechy, zaplątać nogi, spleść dłonie. Jęknął zaskoczony pociągnięciem, odruchowo spróbował cofnąć się, jednak napotkał przeszkodę w postaci ciała mężczyzny, na którego biodrze ułożył dłoń. Zacisnął palce na materiale, wsunął kciuk za pasek...
-Nie mogę nic obiecać.-odpowiedział zaczepnie, nie walcząc z pociągnięciem, naciskając jedynie dłonią na krawędź spodni swojego osobistego Wszechświata, prosząc bez słowa o więcej. Był niecierpliwy, ale to chyba dobrze, prawda? Nie chciał, aby jego kochanek miał problemy w pracy. Był gotów dać mu szybką ulgę spełnienia i choć nadal nie miał zbyt wiele doświadczenia w tych kwestiach, akceptował ewentualny ból związany z pośpiechem, który w ferworze walki i emocji przynosił samą przyjemność, szczególnie ze względu na to przez kogo był zadawany. Cokolwiek mu nie zrobi, cokolwiek nie rozkaże, jakkolwiek nie przyciśnie go co ściany, nie przyszpili do blatu, nie ściągnie na kolana, chłopak wszystko przyjmie i wszystko pokocha bez ani grama wątpliwości, prosząc o więcej.
-Jak sobie życzysz, skarbie.-Teatrzyk. Nie mógł go mieć na zawsze, nie mógł przy nim zasypiać i budzić się przy nim w namiętnych objęciach rozpoczynając dzień. Musiał zadowolić się tymi ochłapami jakie mu rzucał i zadowalał się... Cenił każdy kawałek jaki dostawał, jak pies na łańcuchu. Wystarczyłoby, że szarpnąłby się mocniej i byłby wolny, mógłby szukać właściciela, który zabierze go do domu, na kanapę, pozwoli spać w jednym łóżku... Ale nie szarpał się, za każdym razem grzecznie czekając przy budzie na łaskę przychylnego spojrzenia mężczyzny. Uzależnił się od niego, od jego głosu, ciepła, słodkiego zapachu, zrobiłby wszystko, żeby znów go poczuć przy sobie. Tylko on, nikt inny.
Koszula tak bardzo przeszkadzała, chciał już teraz dotknąć jego skóry, zmieszać ich pot i szybkie oddechy, zaplątać nogi, spleść dłonie. Jęknął zaskoczony pociągnięciem, odruchowo spróbował cofnąć się, jednak napotkał przeszkodę w postaci ciała mężczyzny, na którego biodrze ułożył dłoń. Zacisnął palce na materiale, wsunął kciuk za pasek...
-Nie mogę nic obiecać.-odpowiedział zaczepnie, nie walcząc z pociągnięciem, naciskając jedynie dłonią na krawędź spodni swojego osobistego Wszechświata, prosząc bez słowa o więcej. Był niecierpliwy, ale to chyba dobrze, prawda? Nie chciał, aby jego kochanek miał problemy w pracy. Był gotów dać mu szybką ulgę spełnienia i choć nadal nie miał zbyt wiele doświadczenia w tych kwestiach, akceptował ewentualny ból związany z pośpiechem, który w ferworze walki i emocji przynosił samą przyjemność, szczególnie ze względu na to przez kogo był zadawany. Cokolwiek mu nie zrobi, cokolwiek nie rozkaże, jakkolwiek nie przyciśnie go co ściany, nie przyszpili do blatu, nie ściągnie na kolana, chłopak wszystko przyjmie i wszystko pokocha bez ani grama wątpliwości, prosząc o więcej.