• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[4 VIII 1972, Potańcówka] Ja ci z nadziei różańca odpust dam | Septima & Morpheus

[4 VIII 1972, Potańcówka] Ja ci z nadziei różańca odpust dam | Septima & Morpheus
Ćma
So here we are reinventing the wheel
Ambition tearing out the heart of you,
Carving lines into you
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Smukła, dość wysoka jak na kobietę (172cm), niewyróżniająca się z tłumu. To co zapamiętasz po kilkusekundowej migawce, to jej ciemne włosy i jasne oczy. Jakiego koloru? Tutaj już poeci i ewentualni adoratorzy mogą się popisać, my sobie nie będziemy tym głowy zawracać. Włosy, naturalnie przypominające puchową szopę, ujarzmia zaklęciami wygładzającymi. Niewielu wie, że jest pół-człowiekiem pół-pudlem, bo ten rytuał pielęgnacyjny odprawia już od 10 roku życia (dziękuję ci, świętej pamięci mamo!!) W półmroku całkiem ładna, ale dużo traci w starciu z bezlitosnym słońcem. Ujawni sińce pod oczyma i bladą, nawet trochę szarą cerę. Czasami nakreślą się na licu jakieś inne kolory, ale musiałbyś kazać jej się przebiegnąć, albo porobić kilka pajacyków (może też wtedy zemdleć, więc to ryzykowna gra). Nie potrafi ubrać się stosownie do okazji. Jeżeli widzisz ją paradującą w drogiej, czarodziejskiej szacie i długich kolczykach, to całkiem prawdopodobne, że nie idzie na randkę, ale po ziemniaki na ryneczku. Głos ma raczej niższy, niż wysoki, ale wyjątkowo młody, trochę nawet dziecinny. Uśmiecha się często, ale raczej nie do ludzi. Trochę ekscentryczna, może nawet dziwna, ale JESZCZE nie świr, którego omija się okrągłym łukiem. Zawsze pachnie wiśnią. Prawdziwą czy jakimś syntetykiem magicznym, nikt nie jest w stanie stwierdzić.

Septima Ollivander
#2
28.02.2024, 23:28  ✶  
Wszystko zdawało się snem, a dotyk drugiej dłoni zaprzeczał temu wrażeniu. Nadal wszystko jawiło się jako nierealna, mydlana bańka, która zaraz pęknie sprowadzając ją na ziemię twardym zderzeniem z rzeczywistością. Choć Morpheus jak i wysuwający się przed nimi parkiet, były jak najbardziej namacalne, to jednak były to tereny jeszcze nieodkryte, nienamalowane, które badała wyuczonym en garde.
Chwila tuż przed trwała całą wieczność, chwila drżała na koniuszkach jej palców, iskrzyła się emocjami — zdawało się, że nie tylko jej własnymi. Błyskała złotem i srebrem, smakowała zmyślnymi drinkami, rozbrzmiewała echem rozmów w wielkiej sali.
— Po cichu liczyłam, że jakoś się wywinę od tańca...tak, wiem,wywinę od tańca na potańcówce— przyznała, delikatnie splatając ich palce. Śmiech, który z siebie wydała zabarwiony był nerwowością, której nie wygładził jeszcze alkohol. Zasłodził jej językiem, zakołysał biodrem, poluzował spojrzeniem, ale na więcej jeszcze nie przygotował.
Ruszając w rytm taktów, powłóczyła do tańca, oddając się pod absolutne panowanie Longbottoma. Był wprawnym tancerzem, był niezwykle swobodnym tancerzem, który dzięki swojemu doświadczeniu, przewidzieć mógł sztywność jej własnych kończyn, nieudolność kroków, zdrętwienie oblewające jej oblicze, ale i otoczyć bryzą opiekuńczej czułości.
Której na razie niestety nie dostrzegała.
— Jeżeli będzie zbyt późno — zaczęła ostrożnie, na moment przed obrotem — rozsądniej będzie zostać. Chyba, że kompletnie się skompromituję na parkiecie, wtedy ucieknę dużo szybciej.
Oddana muzyce wirowała wraz z płynącą melodią, wraz z szelestem sukni i dreptem własnych trzewików; akordy jednakże nie zagłuszały rozjuszonych krzyków paniki kotłujących się pod jej czerepem.
— Ta różdżka...ach — westchnęła sfrustrowana kolejnym zagubionym krokiem. Nie była przecież świadoma, że nieprzychylne spojrzenia wypalają jej dziurę w plecach, a obce palce kreślą zapewne zmyślne klątwy w powietrzu — na razie muszę się skupić, Morpheusu. Nie jestem urodzoną tancerką!
Poczuła ciężkość ciemnych oczu śledzących jej sylwetkę, wytrącającą ją z załapanego wcześniej rytmu. Pogubiła się, zalewając własny kręgosłup kaskadą dreszczy żenady. Nie tak to sobie wyobrażała, przecież tchnięta nowo nabytą energią powinna była skakać i lewitować pod sufitem stodoły, tak żeby wszyscy, łącznie z dżentelmenami schowanymi w męskim kiblu (o których nie wiedziała), zbierali szczęki z podłogi.
Dlaczego to nagle było takie trudne?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Morpheus Longbottom (1508), Septima Ollivander (622)




Wiadomości w tym wątku
[4 VIII 1972, Potańcówka] Ja ci z nadziei różańca odpust dam | Septima & Morpheus - przez Morpheus Longbottom - 27.02.2024, 00:28
RE: [4 VIII 1972, Potańcówka] Ja ci z nadziei różańca odpust dam | Septima & Morpheus - przez Septima Ollivander - 28.02.2024, 23:28
RE: [4 VIII 1972, Potańcówka] Ja ci z nadziei różańca odpust dam | Septima & Morpheus - przez Morpheus Longbottom - 29.02.2024, 00:30
RE: [4 VIII 1972, Potańcówka] Ja ci z nadziei różańca odpust dam | Septima & Morpheus - przez Septima Ollivander - 14.03.2024, 02:49
RE: [4 VIII 1972, Potańcówka] Ja ci z nadziei różańca odpust dam | Septima & Morpheus - przez Morpheus Longbottom - 14.03.2024, 19:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa