29.02.2024, 14:20 ✶
”Jaki on jest przystojny!” – przeszło jej przez myśl. To jak wstał, ujął jej dłoń, ucałował wierzch! Aż się zarumieniła z tej wewnętrznej ekscytacji. ”Pocałował moją dłoń! Chyba nigdy jej nie umyję!” – kolejna w jej głowie myśl. Była tak podekscytowana tym spotkaniem, że w chwili obecnej, nie zwracała uwagi na to, czy ów mężczyzna grał swoją rolę, okazywał sztuczność swojego zachowania i uśmiechu, czy był z nią szczery.
- No tak…
Odpowiedziała trochę zmieszana. Skorzystała z jego dżentelmeńskiego zachowania, gdzie odsunął jej krzesło. Zajęła swoje miejsce, pozwalając, aby przysunął mebel. I jeszcze krzesło odsunął…!” – miała w głowie wewnętrzną rozmowę. Koleżanki jej będą zazdrościć! Ale musiała skupić się na obecnej sytuacji. Nie wyjść na głupią. To się musi udać!
Słuchała go. Patrzyła na niego. W środku się rozpływała od patrzenia w jego piękne oczy. Te tęczówki. Ta fryzura. Ziemia do Marie! On o sukience mówił.
- Niestety nie. Plama nie chciała zejść. To była droga sukienka i muszę niestety nową kupić. Skoro Pan oferuje się w rekompensacie… zapłacić.
Nie do kończyła, ale można było odnieść wrażenie, że była gotowa się zgodzić. Przyjąć jego zapłatę. A nawet iść z nim do Rosiera i kupić nową sukienkę! Bez problemu wziąłby rachunek na siebie, albo zapłacił na miejscu. Ludzie by ich widzieli razem. Czyż to nie wspaniałe?
”Zapłaci za kolację?!” – chyba ucałuje dłonie swojej wróżbitki. Jeżeli to on jest tym bogatym księciem, jakiego miała spotkać.
- Czy mogłabym o coś zapytać?
Wzięła się za odwagę, aby zadać mu pytanie. Korciło ją. Nie skupiła się za bardzo na całości w treści wizytówki jaką jej podał. Utkwiła wzrok tylko na tym nazwisku.
- Pan jest tym… Byłym zawodnikiem Quidditha?
Nie wiedziała, że mogła go pomylić z kimś z jego rodziny. Ale nawet, jeśli, to nic się nie stało! Co z tego, że miała w pokoju plakat jego kuzyna!
- No tak…
Odpowiedziała trochę zmieszana. Skorzystała z jego dżentelmeńskiego zachowania, gdzie odsunął jej krzesło. Zajęła swoje miejsce, pozwalając, aby przysunął mebel. I jeszcze krzesło odsunął…!” – miała w głowie wewnętrzną rozmowę. Koleżanki jej będą zazdrościć! Ale musiała skupić się na obecnej sytuacji. Nie wyjść na głupią. To się musi udać!
Słuchała go. Patrzyła na niego. W środku się rozpływała od patrzenia w jego piękne oczy. Te tęczówki. Ta fryzura. Ziemia do Marie! On o sukience mówił.
- Niestety nie. Plama nie chciała zejść. To była droga sukienka i muszę niestety nową kupić. Skoro Pan oferuje się w rekompensacie… zapłacić.
Nie do kończyła, ale można było odnieść wrażenie, że była gotowa się zgodzić. Przyjąć jego zapłatę. A nawet iść z nim do Rosiera i kupić nową sukienkę! Bez problemu wziąłby rachunek na siebie, albo zapłacił na miejscu. Ludzie by ich widzieli razem. Czyż to nie wspaniałe?
”Zapłaci za kolację?!” – chyba ucałuje dłonie swojej wróżbitki. Jeżeli to on jest tym bogatym księciem, jakiego miała spotkać.
- Czy mogłabym o coś zapytać?
Wzięła się za odwagę, aby zadać mu pytanie. Korciło ją. Nie skupiła się za bardzo na całości w treści wizytówki jaką jej podał. Utkwiła wzrok tylko na tym nazwisku.
- Pan jest tym… Byłym zawodnikiem Quidditha?
Nie wiedziała, że mogła go pomylić z kimś z jego rodziny. Ale nawet, jeśli, to nic się nie stało! Co z tego, że miała w pokoju plakat jego kuzyna!