07.12.2022, 00:33 ✶
Może i w całej tej grze chodziło o to, żeby wyłowić trzy jeże, ale wcale jej to nie obchodziło. Ona sama przegrała, a może raczej wygrała, bo wyłowiwszy z kosza puchate, przecudowne kotki, zapiszczała z zachwytem, poświęcając długą chwilę na to, żeby je odpowiednio wygłaskać. Pewnie też w całości by się oddała tej czynności, na długo zawracając Sally głowę, gdyby nie fakt że 1. nie była sama, 2. ktoś inny tez próbował wyciągnąć trzy jeże i skończyło się to dla niego absolutnie tragicznie.
Przyjrzała się uważnie Cameronowi, z minął zawodowego krytyka zatrzymując spojrzenie nico dłużej na jego nowym kapeluszu. Jeśli chodziło o modowe trendy to chyba nie był on ostatnim krzykiem, jednak Dorze daleko było do prawdziwej ekspertki w tym temacie.
- Ładnemu we wszystkim ładnie - oceniła wreszcie w nieco poważną miną, kiwając przy tym głową, jakby chcąc tym gestem upewnić tylko Lupina w tym, że wcale ale to wcale nie wygląda źle.
Zaraz jednak jej uwagę, podobnie jak Fernah i Camerona, zwrócił krzyczący mężczyzna, który stał nieopodal, a który też bawił się w proponowaną przez Sally grę. Najwyraźniej dla niego znalezienie trzech jeży nie zakończyło się otrzymaniem stylowego nakrycia głowy. Jedna z dłoni Crawley powędrowała w stronę ust, otwartych lekko w szoku i jednocześnie konsternacji, bo na prawdę nie była pewna co powinni w tym momencie zrobić.
Pokiwała w końcu głową ni to do Slughorn, ni to do Lupina, kiedy ci zaczęli się zastanawiać nad tym, czy powinni biedakowi pomóc. Ona sama nie opanowała w odpowiednim stopniu magii leczniczej, by z zaangażowaniem wyciągać różdżkę. Mogła co najwyżej polecić mężczyźnie fenomenalną maść na ugryzienia, albo eliksir, a ani jednego, ani drugiego akurat pod ręką nie miała. Kiedy Cameron ruszył w kierunku poszkodowanego, ona została przy Fernah, uwagę zwracając na zaczepiającą ją dziewczynę, nie chcąc na razie wtrącać się w rozmowę.
Przyjrzała się uważnie Cameronowi, z minął zawodowego krytyka zatrzymując spojrzenie nico dłużej na jego nowym kapeluszu. Jeśli chodziło o modowe trendy to chyba nie był on ostatnim krzykiem, jednak Dorze daleko było do prawdziwej ekspertki w tym temacie.
- Ładnemu we wszystkim ładnie - oceniła wreszcie w nieco poważną miną, kiwając przy tym głową, jakby chcąc tym gestem upewnić tylko Lupina w tym, że wcale ale to wcale nie wygląda źle.
Zaraz jednak jej uwagę, podobnie jak Fernah i Camerona, zwrócił krzyczący mężczyzna, który stał nieopodal, a który też bawił się w proponowaną przez Sally grę. Najwyraźniej dla niego znalezienie trzech jeży nie zakończyło się otrzymaniem stylowego nakrycia głowy. Jedna z dłoni Crawley powędrowała w stronę ust, otwartych lekko w szoku i jednocześnie konsternacji, bo na prawdę nie była pewna co powinni w tym momencie zrobić.
Pokiwała w końcu głową ni to do Slughorn, ni to do Lupina, kiedy ci zaczęli się zastanawiać nad tym, czy powinni biedakowi pomóc. Ona sama nie opanowała w odpowiednim stopniu magii leczniczej, by z zaangażowaniem wyciągać różdżkę. Mogła co najwyżej polecić mężczyźnie fenomenalną maść na ugryzienia, albo eliksir, a ani jednego, ani drugiego akurat pod ręką nie miała. Kiedy Cameron ruszył w kierunku poszkodowanego, ona została przy Fernah, uwagę zwracając na zaczepiającą ją dziewczynę, nie chcąc na razie wtrącać się w rozmowę.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.