Milczała i siedziała na fotelu niczym niewzruszona skała, kiedy to jej gość zaczął opowiadać, z czym przychodzi. Ledwie na sekundę spojrzenie szarych, zimnych oczu prześliznęło się z twarzy Florence na jej dłonie, które wyciągały flakoniki z eliksirami. Purpura przyciągnęła uwagę kolorem, lecz to ten drugi jakby niedbale opakowany przyciągnął uwagę Astorii na nieco dłużej. Zaledwie kilka sekund, kilka cichutkich przesunięć wielkiej wskazówki zegara wiszącego na ścianie. Zaraz też wróciła do bladej, lekko piegowatej twarzy i jasnych oczu. Uważnie notując w głowie wszystko, co mówiła. W jej zawodzie ważnym było zapamiętywanie, tego, co mówi klient. Czasem ze względu na wskazówki zawarte między słowami, a niekiedy przez wzgląd na ich upartość i bezgraniczną chęć otrzymania przepowiedni, lub wykrycie mataczenia, bo i takie osoby się zdarzały. Za wszelką cenę, nieważne co wyszło w kartach czy kuli. Oczywiście, jeśli chodziło o widmowidzenie, nie pozwalała sobie na ogólniki i bajerowanie klientów, no, chyba że były to wyjątkowo upierdliwe staruszki, które dziesięć razy przychodziły z próbą uzyskania innego wyniku, niż pokazywał już dawno zapisany los.
Gdy Flo skończyła nakreślać swoją sprawę, Astoria wstała. Podeszła do stolika, na którym stał porcelanowy zestaw, imbryk i dwie filiżanki, wszystko zdobione misternym wzorem czarnych kwiatów i liści, kontrastujących ze srebrną cukiernicą. Nasypała do imbryczka herbaty dobrej jakości, a następnie podeszła do kominka, gdzie nad niewielkim ognień wisiał miedziany czajniczek.
— Będę szczera. Szansa jest zawsze — rzekła, wlewając gorącej wody do imbryka, zakręciła nad nim różdżką, a następnie przykryła go czarnym kapturkiem. — Zobaczymy, czy będę w stanie cokolwiek zobaczyć. Przeszłość czasem jest kapryśna tak samo, jak przyszłość. Nie chce nam ukazać swego oblicza. Może być, że uda się zobaczyć dokładny zapis historii obu substancji, a może być, że uda się akurat z tą, na której mniej ci zależy. Chciałabym, ale nie mogę dać ci stuprocentowej gwarancji, że trafię wzrokiem, akurat w czas, na którym ci zależy. — Postawiła tacę na stoliku, zdjęła materiał i wlała esencję do naczynia przeznaczonego dla Bulstrode, podsuwając je w jej stronę. Następnie nalała herbaty sobie, pociągnęła łyk, ale nie usiadła. Zamiast tego podeszła do jednej z szafek i zaczęła wyciągać z niej świece.
— Przyznam, że to dość ciekawe zlecenie — bardzo podejrzane pomyślała, lecz zachowała tę myśl dla siebie. — Zazwyczaj sprawdzam historię artefaktów, rodzinnych pamiątek, ale nie medycznych eliksirów. — mruknęła, skupiając się przez chwilę na świecach, a następnie przyglądając się Flo, by później skierować swój wzrok na buteleczkę z purpurową cieczą.
— Na co jest ten eliksir? — jej wzrok wyraźnie wskazywał, że pyta o drugą, niechlujnie zapieczętowaną.
![[Obrazek: tumblr_ogj8ocJoYP1usiamxo8_250.gif]](https://64.media.tumblr.com/78c1f71fe9bbd18889a8800b33beb5ee/tumblr_ogj8ocJoYP1usiamxo8_250.gif)
It's like I've lost myself in finding my way