29.02.2024, 22:02 ✶
Słuchał ich i słuchał i działało to w pewien sposób uspokajająco. Zwykłe przekomarzanie się przyjaciół, bliskich sobie osób na tematy, których nie ogarnie osoba niewtajemniczona, przynajmniej nie w pełni. Uśmiechał się lekko na ich reakcje, na słowa i prztyczki jakie sobie dawali, a których wilkołak nie rozumiał. Pokiwał z zaangażowanym wzrokiem na wyjaśnienia Perseusa, ciekaw historii jakiej nie znał i nie pojmie poprawnie, ale to nic, mógł bezmyślnie słuchać lania wody, zawsze był to jakiś sposób na zajęcie myśli, które obierały dziwne trasy wędrówki.
Padły pytania, padły odpowiedzi i czy się otworzył? Może to przez to, że na sekundę potraktował Perseusa jakby byli w jego gabinecie? Brał tę grę za bardzo na poważnie? Możliwe, chyba tak, no na pewno, ewidentnie. Powinien się rozluźnić i nie niszczyć miłej atmosfery. Tak, postara się. Nie było to jednak łatwe z kolejnym pytaniem jakie padło od Erika. Nieniszczenie atmosfery, a ma mówić jak bardzo sławny chce umrzeć? Gdyby tylko wiedział ile razy w życiu blisko był śmierci. Odpowiedź niby miała być prosta, ale....
-To co jest kompletnie okropne zależy od podejścia... Gdybym miał być na przykład sławny za spalenie Ministerstwa do ziemi... To kusi... Nie mają tam gustu jeśli chodzi o izolatki.-przewrócił oczyma.-Ale jakbym w tej okropności nie miał żadnej zabawy, to wolę zostać zapomniany.-zaraz, czy nie poplątał czegoś? Tak, poplątał, chyba, nie wiedział... No tak czy inaczej chyba odpowiedzi udzielił. Sprawa nigdy nie była tak prosta, jak się wydaje. Na poprzednie pytanie zbyt od serca, na to zbyt pogmatwanie. Znalezienie złotego środka nie było łatwe.
Zaraz Perseus podał ciekawą teorię, która wryła się Neilowi a pamięć. Skrzeloziele w miejscu bez tlenu. Mrużąc oczy otworzył usta i zamknął, myśląc... Jakby sobie foliową torbę na głowę założyć i wtedy spróbować oddychać... Czy to by to przetestowało? Ah, nieważne. Powinien bardziej myśleć nad pytaniem.
-Zatem...-spojrzał na Perseusa.-Wolałby Pan być już na zawsze dzikim lisem czy jeleniem?-i kto komu teraz przeanalizuje umysł, co? Fajnie ci tak, panie psychiatro? Zaraz tutaj symbolikę zwierząt wyjmie i niech no się tylko spotkają kolejny raz w gabinecie.-A ty...-zmrużył oczy.-Wolałbyś aby twoja ukochana miała zawsze ręce owłosione jak niedźwiedź czy nogi?-chyba za bardzo Samuel wszedł mu do głowy.
Padły pytania, padły odpowiedzi i czy się otworzył? Może to przez to, że na sekundę potraktował Perseusa jakby byli w jego gabinecie? Brał tę grę za bardzo na poważnie? Możliwe, chyba tak, no na pewno, ewidentnie. Powinien się rozluźnić i nie niszczyć miłej atmosfery. Tak, postara się. Nie było to jednak łatwe z kolejnym pytaniem jakie padło od Erika. Nieniszczenie atmosfery, a ma mówić jak bardzo sławny chce umrzeć? Gdyby tylko wiedział ile razy w życiu blisko był śmierci. Odpowiedź niby miała być prosta, ale....
-To co jest kompletnie okropne zależy od podejścia... Gdybym miał być na przykład sławny za spalenie Ministerstwa do ziemi... To kusi... Nie mają tam gustu jeśli chodzi o izolatki.-przewrócił oczyma.-Ale jakbym w tej okropności nie miał żadnej zabawy, to wolę zostać zapomniany.-zaraz, czy nie poplątał czegoś? Tak, poplątał, chyba, nie wiedział... No tak czy inaczej chyba odpowiedzi udzielił. Sprawa nigdy nie była tak prosta, jak się wydaje. Na poprzednie pytanie zbyt od serca, na to zbyt pogmatwanie. Znalezienie złotego środka nie było łatwe.
Zaraz Perseus podał ciekawą teorię, która wryła się Neilowi a pamięć. Skrzeloziele w miejscu bez tlenu. Mrużąc oczy otworzył usta i zamknął, myśląc... Jakby sobie foliową torbę na głowę założyć i wtedy spróbować oddychać... Czy to by to przetestowało? Ah, nieważne. Powinien bardziej myśleć nad pytaniem.
-Zatem...-spojrzał na Perseusa.-Wolałby Pan być już na zawsze dzikim lisem czy jeleniem?-i kto komu teraz przeanalizuje umysł, co? Fajnie ci tak, panie psychiatro? Zaraz tutaj symbolikę zwierząt wyjmie i niech no się tylko spotkają kolejny raz w gabinecie.-A ty...-zmrużył oczy.-Wolałbyś aby twoja ukochana miała zawsze ręce owłosione jak niedźwiedź czy nogi?-chyba za bardzo Samuel wszedł mu do głowy.