29.02.2024, 23:18 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.02.2024, 23:19 przez Erik Longbottom.)
— Och, faktycznie. Macie taką tradycję. — Skinął bezwiednie głową, a gdy Black wspomniał o bobrze, przysłonił usta dłonią. No chyba nie. — Żartujesz?
Wbił w niego wyczekujący wzrok. Przecież Nora dostanie kompletnego fioła. Jeszcze większego niż miała dotychczas.
Zmieszał się, gdy Perseusz wypomniał mu, ile na dobrą sprawę pracuje Elliott. A może było to zwykłe zmieszanie, że najwyraźniej jego domysły były błędne? Półotwarte usta poruszały się, jakby chciał coś powiedzieć, jednak po chwili zamknęły się, gdy nie zdołał znaleźć odpowiednich słów. Wbił wzrok w czubek papierosa, którego trzymał między palcami. Powoli przyłożył go do ust i się zaciągnął. Poczuł, jak dym tańczy na jego gardle, płynąc głębiej do płuc. Przymknął na moment oczy, wypuszczając dym małymi strużkami.
— Ciekawe — mruknął pod nosem, starając się ukryć zawód w głosie. — Nie przypominam sobie, żeby wnosił prośbę o udostępnienie mu Brygadzistów w ramach eskorty. — Zmarszczył brwi, aby w końcu otworzyć oczy. — Bo Kanclerz Skarbu powinien mieć jakąś ochronę, prawda? W sumie pewnie Bones się tym zajął. Albo mu odmówił. Mamy urwanie głowy po Beltane.
Uśmiechnął się półgębkiem bez większej radości. Z wymienionej z Malfoyem korespondencji odniósł wrażenie, że ten faktycznie nie wie chwilami gdzie ręce włożyć, jednak Black twierdził co innego. A może Erik doszukiwał się w tym jakiegoś drugiego dna? Może powoli dochodziło do niego, że może i tym razem nie będzie im dane się spotkać na publicznym przyjęciu. Podczas pojedynku Philipa z Louvainem ponoć utknął w męskich toaletach, a teraz...? Merlin jeden wie, gdzie obecnie był. Longbottom westchnął cicho, jednak na pytanie o urlop zaśmiał się krótko. Perseusz dosłownie czytał mu w myślach.
— Już byłem na jednym w czerwcu i było nawet przyjemnie. Za parę dni chyba pójdę na kolejny. Trochę mnie to lato przytłacza — zdradził, nie zdradzając w gruncie rzeczy nic godnego uwagi.
Mimowolnie znów wrócił myślami do ostatniej wpadki znanego im blondyna. Z drugiej strony teraz też siedzimy w kiblu, pomyślał nadzwyczaj trzeźwo, biorąc pod uwagę, że wlał w siebie jak do tej pory trzy drinki. A teleportował się do stodoły już po jednym, który wypił, odbierając Norę z domu. Może teraz Malfoy też gdzieś utknął i czekał na ratunek? To byłoby dopiero zabawne, gdyby przydarzyło im się to w tej samej chwili, ale w kompletnie innych miejscach.
— Faktycznie, ludzie narzekają na izolatki — mruknął, po czym przekrzywił z zaciekawieniem głowę w stronę Efnera.
A skąd on właściwie mógł wiedzieć, jak wyglądał areszt Ministerstwa Magii? Zmrużył oczy. Nie potrafił sobie wyobrazić, czego taki młody chłopak mógł szukać w ministerialnym areszcie. Z drugiej strony aż za dobrze wiedział, za co można było tam trafić. Tylko jakieś przypadkowe przestępstwa niezbyt spinały mu się z tym że Neil znał się z Morfeuszem. Ciekawe, ale może naprawdę po prostu zwiedzał?
— Emm... W sumie nie mam żadnych preferencji? — Uśmiechnął się krzywo. — Jeśli muszę wybierać, to niech będą nogi, ręce mogą zostać... Delikatniejsze.
Zawiesił wzrok na Efnerze, aby zaraz przenieść go na Blacka i z powrotem na młodszego czarodzieja.
— Wolałbyś spotkać bardzo atrakcyjną drugą połówkę z parszywym charakterem czy kogoś brzydkiego, ale o dobrym sercu? — Gdy skończył, przyszła kolej na Blacka. — Wolałbyś nigdy więcej nie móc powiedzieć dziękuje, czy nigdy więcej poprosić kogoś o pomoc?
Wbił w niego wyczekujący wzrok. Przecież Nora dostanie kompletnego fioła. Jeszcze większego niż miała dotychczas.
Zmieszał się, gdy Perseusz wypomniał mu, ile na dobrą sprawę pracuje Elliott. A może było to zwykłe zmieszanie, że najwyraźniej jego domysły były błędne? Półotwarte usta poruszały się, jakby chciał coś powiedzieć, jednak po chwili zamknęły się, gdy nie zdołał znaleźć odpowiednich słów. Wbił wzrok w czubek papierosa, którego trzymał między palcami. Powoli przyłożył go do ust i się zaciągnął. Poczuł, jak dym tańczy na jego gardle, płynąc głębiej do płuc. Przymknął na moment oczy, wypuszczając dym małymi strużkami.
— Ciekawe — mruknął pod nosem, starając się ukryć zawód w głosie. — Nie przypominam sobie, żeby wnosił prośbę o udostępnienie mu Brygadzistów w ramach eskorty. — Zmarszczył brwi, aby w końcu otworzyć oczy. — Bo Kanclerz Skarbu powinien mieć jakąś ochronę, prawda? W sumie pewnie Bones się tym zajął. Albo mu odmówił. Mamy urwanie głowy po Beltane.
Uśmiechnął się półgębkiem bez większej radości. Z wymienionej z Malfoyem korespondencji odniósł wrażenie, że ten faktycznie nie wie chwilami gdzie ręce włożyć, jednak Black twierdził co innego. A może Erik doszukiwał się w tym jakiegoś drugiego dna? Może powoli dochodziło do niego, że może i tym razem nie będzie im dane się spotkać na publicznym przyjęciu. Podczas pojedynku Philipa z Louvainem ponoć utknął w męskich toaletach, a teraz...? Merlin jeden wie, gdzie obecnie był. Longbottom westchnął cicho, jednak na pytanie o urlop zaśmiał się krótko. Perseusz dosłownie czytał mu w myślach.
— Już byłem na jednym w czerwcu i było nawet przyjemnie. Za parę dni chyba pójdę na kolejny. Trochę mnie to lato przytłacza — zdradził, nie zdradzając w gruncie rzeczy nic godnego uwagi.
Mimowolnie znów wrócił myślami do ostatniej wpadki znanego im blondyna. Z drugiej strony teraz też siedzimy w kiblu, pomyślał nadzwyczaj trzeźwo, biorąc pod uwagę, że wlał w siebie jak do tej pory trzy drinki. A teleportował się do stodoły już po jednym, który wypił, odbierając Norę z domu. Może teraz Malfoy też gdzieś utknął i czekał na ratunek? To byłoby dopiero zabawne, gdyby przydarzyło im się to w tej samej chwili, ale w kompletnie innych miejscach.
— Faktycznie, ludzie narzekają na izolatki — mruknął, po czym przekrzywił z zaciekawieniem głowę w stronę Efnera.
A skąd on właściwie mógł wiedzieć, jak wyglądał areszt Ministerstwa Magii? Zmrużył oczy. Nie potrafił sobie wyobrazić, czego taki młody chłopak mógł szukać w ministerialnym areszcie. Z drugiej strony aż za dobrze wiedział, za co można było tam trafić. Tylko jakieś przypadkowe przestępstwa niezbyt spinały mu się z tym że Neil znał się z Morfeuszem. Ciekawe, ale może naprawdę po prostu zwiedzał?
— Emm... W sumie nie mam żadnych preferencji? — Uśmiechnął się krzywo. — Jeśli muszę wybierać, to niech będą nogi, ręce mogą zostać... Delikatniejsze.
Zawiesił wzrok na Efnerze, aby zaraz przenieść go na Blacka i z powrotem na młodszego czarodzieja.
— Wolałbyś spotkać bardzo atrakcyjną drugą połówkę z parszywym charakterem czy kogoś brzydkiego, ale o dobrym sercu? — Gdy skończył, przyszła kolej na Blacka. — Wolałbyś nigdy więcej nie móc powiedzieć dziękuje, czy nigdy więcej poprosić kogoś o pomoc?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞