Zaśmiała się słysząc komentarz Gio. Faktycznie umiał się ustawić. - Masz dobry gust, co do znajomych i nie twierdzę tak tylko dlatego, że to mnie wybrałeś na swoją serdeczną przyjaciółkę. - Bo siebie wybrali wzajemnie, bardzo dawno temu, kiedy próbowali zniknąć na jednym z charytatywnych bali. Połączyła ich silna więź, od pierwszej rozmowy, wiele ich łączyło, a co najważniejsze przetrwało to do dzisiaj.
Kiedy światło zgasło dotarło do niej o czym zapomnieli. Popcorn. To był ważny punkt podczas wizyty w kinie, bywała tutaj jednak na tyle rzadko, że przegapiła zupełnie szansę na zakup jedzenia. Jaka szkoda, seans na pewno byłby dużo przyjemniejszy gdyby mogli podczas niego chrupać jedzenie.
Gerry roześmiała się nieco zbyt głośno, kiedy przeczytała dane osobowe reżysera. To jakby ona i jej ojciec byli odpowiedzialni za ten film, faktycznie wspaniale się zapowiadał... Zastanowiła się przez chwilę, jaki film mogłaby stworzyć ze swoim ojcem, zdecydowanie dotyczyłby on Karen Moher i pewnie był jednym z tych strasznych filmów...
Zaczęło się całkiem przyjemnie, miła dla ucha muzyczka, kobieta jadąca samochodem, co mogło pójść nie tak?
Ten spokój trwał jednak bardzo krótko. Kiedy zobaczyła następną sceną dotarło do niej bardzo szybko skąd mógł się wziąć tytuł tego arcydzieła. Głębokie gardło, że też od razu się nie domyśliła. Wiele to tłumaczyło, łącznie z tymi tłumami przed wejściem.
Przeniosła wzrok na Gio, bo miała świadomość, że ta scena mogła być dla niego dosyć drastyczna, znała jego podejście na temat nagości, cielesności i całej reszty. Kiedy tylko na niego spojrzała zauważyła, że nie ma go już tutaj z nią, pojawił się ktoś inny, Jonathan. Dawno z nim nie rozmawiała, mieli ostatnio ciężki czas przez ten dziwny rytuał podczas Beltane i właściwie nie zdążyli tego przegadać.
Jej jakoś specjalnie nie krępowało to, co działo się na ekranie. Yaxley była mocno wyzwolona i nie miała najmniejszego problemu z rozmawianiem o seksie, czy oglądaniem scen erotycznych, które ciągle był gdzieś w tle.
Nie wiedziała, czy powinna się odezwać, czy póki co tego nie komentować. Miała nadzieję, że dla Jonathana nie będzie to jakieś okropne przeżycie, chociaż na tyle, na ile go znała powinien lekko do tego podejść. - Wszystko w porządku? - Nie byłaby sobą, gdyby się jednak nie odezwała. Szepnęła te słowa cicho, wprost do jego ucha, w końcu byli w kinie i wypadało się tu jakoś zachowywać.