- Wydaje mi się, że to nie jest dla niego mocno komfortowy temat do rozmowy. Może lepiej go nie poruszać.- Wolała odsunąć od Salema ten pomysł. Wiedziała, że kot może nie mieć ogłady i chętnie wypyta o wszystko, jednak Erik zapewne nie byłby zadowolony, że ten temat jest poruszany. Zdawała sobie sprawę, że to dość niewygodne pytania. Nie miała z tym problemu, najmniejszego, rozumiała, że są rzeczy o których po prostu się nie mówi - sama zresztą tak miała. Lepiej więc, aby Salem może nie wchodził w takie dyskusje, dla swojego dobra.
Zauważyła jego zmianę nastroju, kiedy powiedziała mu o tym wszystkim związanym z bobrem. Miała świadomość, że Salem jest do niej bardzo przywiązany i wolałaby, aby nie przytrafiało się jej nic złego, dziwnym jednak trafem Norka miała tendencje do wpakowywania się w problematyczne i upokarzające sytuacje. - Wydaje mi się, że ten ktoś tego nie planował. Nie mam pojęcia kto to zrobił. Wiesz był tam alkohol, dużo alkoholu, musiał to być przypadek, tylko dlaczego zawsze ja mam takie szczęście Salem, może wisi nade mną jakieś fatum?- Nie zastanawiała się nawet jakoś szczególnie nad tym, kto uraczył ją tym cudownym zaklęciem, było tam tak wiele osób, że pewnie nigdy nie uda się zlokalizować sprawcy tego całego zamieszania, zresztą nawet jeśli by się udało? Co to zmieni? Nic. Już została skompromitowana przed tymi wszystkimi osobami. Czasu nie cofnie, a szkoda. - Nie będzie żadnego rozrywania tkanki nerwowej na nadgarstkach, wtedy to już w ogóle by mnie nigdzie nie wpuszczali.- Nie do końca spodobał się jej pomysł Salema, rozumiała jego intencje... ale nigdy nie wybierała przemocy, miała nadzieje, że wybije mu takie drastyczne pomysły z tej małej, kociej główki.
Dopiero, kiedy wylała z siebie to wszystko na głos doszło do niej, że może nie powinna się tym dzielić z Salemem, lepiej gdyby pewne rzeczy zostawiała tylko i wyłącznie dla siebie. Czasem jednak każdy pękał i potrzebował wyrzucić z siebie wszystko, najwyraźniej to był właśnie ten moment. - Miałam wrażenie, że wszyscy tak myślą, po tym balu. Rodzice Brenny pewnie nigdy mnie już do siebie nie zaproszą po tym rozwaleniu całego wydarzenia.- Westchnęła ciężko, zresztą sama nie zamierzała się pokazywać u Longbottomów przez najbliższe pół roku, może zapomną?
- Nie wiem Salem, to wszytko działo się tak szybko. Widziałam go przez chwilę po tym, jak wróciłam do człowieczej formy, ale to by było na tyle, później pojawiła się Bren i wyprowadziła mnie stamtąd.- Na całe szczęście to na przyjaciółkę zawsze mogła liczyć, nigdy nie zostawiała jej w potrzebie i tak było i tym razem. - Do tego wszystkiego, jeszcze na Ostarze, w Dolinie Godryka spotkała mnie Szeptucha, nie wiem skąd wiedziała, ale powiedziała mi, że moje kłamstwa niedługo wyjdą na jaw, Salem dlaczego wszystko zaczyna się sypać?- Widać było, że Figg naprawdę się przejęła przepowiednią. Szpetucha miała idealne wyczucie czasu, Norka miała wrażenie, że to wszystko jest ze sobą powiązane i że niedługo pęknie, choć przez tyle lat radziła sobie ze wszystkim. - Ona mówiła jakby do Mabel, że niedługo zostanie jej przekazana wiadomość, ja nie chcę jej skrzywdzić, udawało mi się jak do tej pory zwlekać z odpowiedziami, nie wiem, boję się, że coś jest nie tak, że wszystko się posypie i skończy się ta sielanka, przecież robię to wszystko, żeby chronić Mabel.- Norka była bliska łez, ale trochę jej ulżyło, że się z kimś tym podzieliła.