• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard

[2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#7
01.03.2024, 00:44  ✶  
Czy Delacour próbowała jakkolwiek wpłynąć na Richarda? Bynajmniej. Bo nie chodziło o niego, a o nią. O jej fasadę, maskę, figurę troszczącej się o innych kobiety, która przecież robi to wszystko wyłącznie po to, by zadbać o dobro innych. O pewien skrzętnie budowany obraz, malowany starannie przez lata. Tak było łatwiej i bezpieczniej, szczególnie w tych czasach. W szpitalu mogła pozwalać sobie na więcej - na pewne grymasy, niezadowolenie. Bezkompromisowość. Ale jednocześnie Delacour była upierdliwa jak jasna cholera, a to była cecha charakteru, której nie dało się zmienić. Żyła po to, by drążyć, odkrywać nieznane, ślęczeć całymi miesiącami nad jedną sprawą tylko po to, by znaleźć rozwiązanie - szukała odpowiedzi i jeśli coś ją zainteresowało, potrafiła zrobić absolutnie wszystko, by osiągnąć cel. I teraz też nie zamierzała odpuszczać. Richardowi wydawało się to nie przeszkadzać, ale nawet gdyby było inaczej - nie zamierzała mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.

Dzisiaj celem było dojście do pewnego kompromisu. Zbadanie tego, co ją zaniepokoiło, uzyskanie odpowiedzi, chociaż doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że nikt nie byłby w stanie odpowiedzieć jej z miejsca, co właściwie zaszło z tymi cholernymi kadzidłami. Na to potrzeba było czasu, sprawdzenia wszystkich wątków, zrobienia kroku w tył i spojrzenia z zupełnie innej perspektywy. Gdy podsunął jej formularz, lekko przekrzywiła głowę. Pobieżnie przeleciała po nim wzrokiem, dłużej zatrzymując się na niektórych elementach, które w szczególności ją zaintrygowały. Wyjątkowo nie były to rzeczy, takie jak skutki uboczne. Delacour zawiesiła wzrok na informacjach personalnych, na chwilę przygryzając dolną wargę. Maska pękła, ukazując kobietę skupioną, analizującą ryzyko. Wcale nie taką słodką i głupią, jak zapewne wiele osób myślało. Błędnie, bo sam fakt, że pracowała tyle lat w Mungu, był wystarczającą wskazówkę, że Camille nie była idiotką. Trwało to zaledwie chwilę, ale było zauważalne. Zaraz jednak jej usta ponownie rozciągnęły się w słodkim uśmiechu, a dłoń sięgnęła do torebki, przewieszonej przez oparcie krzesła. Camille wyciągnęła z niej długopis, jasny i stylizowany na pozłacany, porządny i wyglądający na solidny. Zawsze go ze sobą nosiła, chociaż praktycznie nigdy z niego nie korzystała.
- To żaden problem, cieszę się, że podchodzicie do tego poważnie, to ważne przy regularnej współpracy, jak nasza - powiedziała spokojnie, najpierw zaczynając od skutków ubocznych. Zawroty głowy, zaburzenie widzenia i równowagi, upadek, brak władzy w kończynach. Przerażające wizje, przywołujące nieprawdziwe objawy, tak realne, że nie jest pewna, czy wtedy nie krzyczała. Obrazy, które widziała, porównała do malarstwa pewnego polskiego malarza, Zbigniewa Beksinskiego. Nie miała pojęcia, czy Mulciberowie byli zaznajomieni ze sztuką, szczególnie tak mroczną i młodą, bo przecież artysta zaczął tworzyć w 64 roku. Nie był znany, a Polska była dziurą, do której nigdy by nie chciała trafić. Między innymi przez niego właśnie. Po chwili zastanowienia postanowiła wymienić też Dalego, podkreśliła też słowo "surrealistyczne" przy wizjach. Dodatkowo zaznaczyła, że doszło do upadku, który na szczęście życiu nie zagrażał, ale wystarczyło by była trochę dalej, i mogło się skończyć tragedią. Następnie przeszła do wypełniania reszty dokumentu. Miała równe, ładne pismo i wcale a wcale się nie spieszyła. Podała imię i nazwisko, a przy adresie się nawet nie zawahała.

Bo podawała adres miejsca, które dzieliła z koleżanką. Nie była kimś, kto sprzedawał się z takimi informacjami tak łatwo. Podała miejsce, w którym pracowała dodatkowo, na ulicy Pokątnej. Nie musiał o tym wiedzieć. W zasadzie to nawet nie podejrzewała, że ktokolwiek by wykorzystał informację o jej miejscu zamieszkania, ale strzeżonego Matka strzeże. Wystarczająco dużo facetów ją nachodziło przez te lata, to wszystko wynikało z ostrożności i jakiegoś odruchu, by pozostawić pewne kwestie poza zasięgiem obcych ludzi. Adres, który podała, zgadzał się z adresem, który podała Margaret. Kobieta nie była u niej w domu, nie była też u niej w pracowni. Wszystko wyglądało w porządku na papierze.
- Dziękuję za propozycję, ale myślę, że wysyłanie kolejnych kadzideł nie będzie koniecznie - powiedziała uprzejmie, odkładając długopis na blat stolika. Lekkim ruchem przesunęła papier w stronę Richarda. Nie zabrała jednak ręki. Jej palce wciąż dociskały formularz do blatu stolika. Uniosła spojrzenie, by pochwycić wzrok Mulcibera. W jej oczach czaiła się wyłącznie powaga, której nawet najpiękniejszy uśmiech nie był w stanie przegonić. Jak burzowe chmury, które przesłaniały niebo tuż przed katastrofą. - Czy mogę liczyć, że poinformujecie mnie o tym, czemu tak się stało?
Zapytała, przekrzywiając lekko głowę. Bo o to jej przecież chodziło. Jeżeli coś było nie tak z nią samą, to wolałaby wiedzieć wcześniej niż później. Być może poprosiłaby kogoś, by zbadał tę sprawę. Kogoś zaufanego, chociaż nie miała wokół siebie wielu takich osób.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (3841), Richard Mulciber (2948)




Wiadomości w tym wątku
[2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 28.02.2024, 11:49
RE: [2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Richard Mulciber - 28.02.2024, 23:24
RE: [2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 28.02.2024, 23:44
RE: [2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Richard Mulciber - 29.02.2024, 15:59
RE: [2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 29.02.2024, 21:18
RE: [2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Richard Mulciber - 01.03.2024, 00:10
RE: [2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 01.03.2024, 00:44
RE: [2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Richard Mulciber - 01.03.2024, 01:35
RE: [2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 01.03.2024, 01:58
RE: [2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Richard Mulciber - 01.03.2024, 02:34
RE: [2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 01.03.2024, 09:57
RE: [2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Richard Mulciber - 02.03.2024, 00:40
RE: [2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 02.03.2024, 10:34
RE: [2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Richard Mulciber - 03.03.2024, 12:39
RE: [2.07.1972] Spróbuj złapać dym gołymi rękami | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 03.03.2024, 13:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa