01.03.2024, 01:58 ✶
Nie cofnęła swojej ręki mimo faktu, że Richard już położył na nim dłoń. Patrzyła mu w oczy długo, jakby chciała z nich wyczytać cokolwiek poza uprzejmością. Mulciber zachowywał się tak, jak typowy sprzedawca. Był uprzejmy, zdystansowany. Przekonywał, obiecywał i zachęcał. Na takich trzeba było uważać, bo przecież... To było ich życie i ich praca, zarabiali na tym. Byli doskonałymi kłamcami i potrafili się maskować. Ale tutaj blondynka miała przewagę nad Richardem: ona była klientką, więc nie mógł jej rzucać kłamstwami prosto w twarz. Nie to, że w razie czego by go znalazła i wydusiła prawdę. Zapewne każdemu z tak niewielkim biznesem zależało na tym, by z klientami utrzymywać dobre stosunki.
Camille uśmiechnęła się lekko i cofnęła rękę, pozwalając Richardowi zabrać formularz. Ustne zapewnienie powinno jej wystarczyć, zwłaszcza że Mulciber coś jeszcze zapisał na osobnej kartce.
- Dziękuję. To wiele dla mnie znaczy - powiedziała, opierając plecy swobodnie o oparcie krzesła. Lekko wydęła usta, powracając do nalegania, by przyjęła kolejną partię. Nie była pewna, czy powinna to robić. Nie chciała w ogóle używać tych kadzideł, co najwyżej komuś sprezentować. Tak jakoś wyszło, że odpaliła jedno i... Samo się potoczyło dalej. Delacour zabębniła paznokciami w blat stołu. Były niepomalowane, ale zadbane, idealnie obcięte na krótko i opiłowane. Ona sama zresztą nie miała na twarzy mocnego makijażu, pomalowane paznokcie nie pasowałyby do jej wizerunku. Zresztą i tak nie powinna ich ozdabiać w ten sposób, pracując w szpitalu. - Tu nie chodzi o koszty.
Powiedziała w końcu, zmieniając pozycję. Sięgnęła po kieliszek, ale nie podniosła go do ust. Obróciła go lekko, trzymając za nóżkę. Wpatrywała się w białe wino, rozbijające o ścianki szkła.
- Użyłam go z ciekawości, nie potrzebuję ich w życiu, chociaż efekt, który miały wywoływać, na pewno jest ciekawy. Ale widzi pan... Co, jeśli to nie kadzidła są problemem? Co, jeżeli znowu wywołają taki a nie inny efekt, bo po prostu nie powinnam ich używać - nigdy i nigdzie? Zrobię mały krok nie tam, gdzie powinnam, a w efekcie zamiast siniaka będę miała rozbitą głowę? - zapytała, zerkając na Mulcibera. To były realne obawy, bo przecież nikt nie da jej gwarancji, że to się nie powtórzy. Do tej pory używała wyłącznie kadzideł rytualnych. - Co prawda miałam do czynienia już wcześniej z kadzidłami, ale potrzebne były do rytuałów. Nie wpływają one bezpośrednio na osobę, a po prostu ułatwiają pracę.
Być może zdradzała więcej, niż powinna, ale z drugiej strony całkiem sporo osób wiedziało, że Delacour zajmuje się też łamaniem klątw. Nie robiła z tego jakiejś wielkiej tajemnicy, nie musiała więc robić tego również teraz.
Camille uśmiechnęła się lekko i cofnęła rękę, pozwalając Richardowi zabrać formularz. Ustne zapewnienie powinno jej wystarczyć, zwłaszcza że Mulciber coś jeszcze zapisał na osobnej kartce.
- Dziękuję. To wiele dla mnie znaczy - powiedziała, opierając plecy swobodnie o oparcie krzesła. Lekko wydęła usta, powracając do nalegania, by przyjęła kolejną partię. Nie była pewna, czy powinna to robić. Nie chciała w ogóle używać tych kadzideł, co najwyżej komuś sprezentować. Tak jakoś wyszło, że odpaliła jedno i... Samo się potoczyło dalej. Delacour zabębniła paznokciami w blat stołu. Były niepomalowane, ale zadbane, idealnie obcięte na krótko i opiłowane. Ona sama zresztą nie miała na twarzy mocnego makijażu, pomalowane paznokcie nie pasowałyby do jej wizerunku. Zresztą i tak nie powinna ich ozdabiać w ten sposób, pracując w szpitalu. - Tu nie chodzi o koszty.
Powiedziała w końcu, zmieniając pozycję. Sięgnęła po kieliszek, ale nie podniosła go do ust. Obróciła go lekko, trzymając za nóżkę. Wpatrywała się w białe wino, rozbijające o ścianki szkła.
- Użyłam go z ciekawości, nie potrzebuję ich w życiu, chociaż efekt, który miały wywoływać, na pewno jest ciekawy. Ale widzi pan... Co, jeśli to nie kadzidła są problemem? Co, jeżeli znowu wywołają taki a nie inny efekt, bo po prostu nie powinnam ich używać - nigdy i nigdzie? Zrobię mały krok nie tam, gdzie powinnam, a w efekcie zamiast siniaka będę miała rozbitą głowę? - zapytała, zerkając na Mulcibera. To były realne obawy, bo przecież nikt nie da jej gwarancji, że to się nie powtórzy. Do tej pory używała wyłącznie kadzideł rytualnych. - Co prawda miałam do czynienia już wcześniej z kadzidłami, ale potrzebne były do rytuałów. Nie wpływają one bezpośrednio na osobę, a po prostu ułatwiają pracę.
Być może zdradzała więcej, niż powinna, ale z drugiej strony całkiem sporo osób wiedziało, że Delacour zajmuje się też łamaniem klątw. Nie robiła z tego jakiejś wielkiej tajemnicy, nie musiała więc robić tego również teraz.