01.03.2024, 09:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.03.2024, 09:27 przez Bard Beedle.)
Dora rzuciła Erikowi udręczone spojrzenie. Chyba liczyła na więcej - choć prawda była taka, że ani Vincent, ani Erik nie mogli żadnego "więcej" zaoferować. Crawleyówna cofnęła się w głąb sali i podeszła do Elise. Położyła dłoń na jej ramieniu, szepnęła coś do ucha, a ta wreszcie uniosła głowę i skupiła spojrzenie na synu. Z oczu pani Longbottom popłynęły łzy: może ulgi, że syn tutaj dotarł, może żalu za tymi wszystkimi, którzy nie pojawili się w Strażnicy i nigdy nie mieli się pojawić.
Warownia padła.
Ministerstwo Magii padło.
Wiele wskazywało, że padł i Zakon Feniksa: że oto Anglia znalazła się pod władzą Voldemorta, który zrobi z nią co tylko mu się spodoba, a im pozostawało uciekać. I to nie do Szkocji czy Irlandii, a jeszcze dalej, by gdzieś w Europie budować życie ze świadomością, że wszystko tutaj zostało stracone.
Strażnicę wypełniały teraz żal, rezygnacja i strach: spełniły się wszystkie ich lęki.
Coś jednak było nie tak.
Obaj, gdy zaczęli o tym myśleć, nie mogli sobie przypomnieć ostatnich dni - jakby nagle przeniesiono ich tutaj prosto z...
...wyspy, która pojawia się i znika.
I gdzieś na tej wyspie Morpheus Longbottom sięgnął po rękojeść noża, będącego źródłem zaklęcia snu: a przez Strażnicę przetoczył się podmuch wiatru, choć przecież żadne okno nie było otwarte. Przed oczyma Erika i Vincenta Prewetta rozlała się czerń.
Otwórz oczy.
Wracacie do tematu głównego.
Warownia padła.
Ministerstwo Magii padło.
Wiele wskazywało, że padł i Zakon Feniksa: że oto Anglia znalazła się pod władzą Voldemorta, który zrobi z nią co tylko mu się spodoba, a im pozostawało uciekać. I to nie do Szkocji czy Irlandii, a jeszcze dalej, by gdzieś w Europie budować życie ze świadomością, że wszystko tutaj zostało stracone.
Strażnicę wypełniały teraz żal, rezygnacja i strach: spełniły się wszystkie ich lęki.
Coś jednak było nie tak.
Obaj, gdy zaczęli o tym myśleć, nie mogli sobie przypomnieć ostatnich dni - jakby nagle przeniesiono ich tutaj prosto z...
...wyspy, która pojawia się i znika.
I gdzieś na tej wyspie Morpheus Longbottom sięgnął po rękojeść noża, będącego źródłem zaklęcia snu: a przez Strażnicę przetoczył się podmuch wiatru, choć przecież żadne okno nie było otwarte. Przed oczyma Erika i Vincenta Prewetta rozlała się czerń.
Otwórz oczy.
Koniec sesji
Wracacie do tematu głównego.