01.03.2024, 09:27 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.03.2024, 09:27 przez Bard Beedle.)
Nie wiał wiatr. Panowała cisza i martwota. Choć otaczały je kwiaty, nic w tym miejscu nie wydawało się naprawdę żywe.
Trudno powiedzieć, co zadziałało.
Może był to czar rozpraszający Dory, a może dłoń Morpheusa, która sięgnęła po nóż tam, w świecie jawy. Nagle zerwał się wicher, szarpnął ich włosami i połami pięknych sukni, porwał ze sobą płatki kwiatów. Uderzył w twarze, zmusił do przysłonięcia oczu. Biel zawirowała wokół obu młodych kobiet i nagle nie było już niczego.
Koniec snów.
Wracacie do tematu głównego.
Trudno powiedzieć, co zadziałało.
Może był to czar rozpraszający Dory, a może dłoń Morpheusa, która sięgnęła po nóż tam, w świecie jawy. Nagle zerwał się wicher, szarpnął ich włosami i połami pięknych sukni, porwał ze sobą płatki kwiatów. Uderzył w twarze, zmusił do przysłonięcia oczu. Biel zawirowała wokół obu młodych kobiet i nagle nie było już niczego.
Koniec snów.
Koniec sesji
Wracacie do tematu głównego.