Dziewczyna zamówiła to samo. Nie mogłaby się skupić na wybraniu czegokolwiek innego z menu, co zawsze jadała w tej restauracji. Lecz do picia, poprosiła wino. Tym razem białe. W takiej chwili potrzebowała czegoś mocniejszego niż sama woda. W wielką chęcią skorzystała z jego oferty, skoro oferował się zapłacić. ”To prawdziwy bogacz… Dżentelmen…” – pomyślała i skinęła głową w zgodzie, aby przeszli na Ty. Tak szybko! Czy to może być prawda? Czy on był jej przeznaczony?
Rumieniec chyba nie chciał z niej zejść. Musiała przywyknąć do tej sytuacji. Działał na nią hipnotyzująco. Oddałaby mu się w tej chwili.
Czy on mówił poważnie? Nie tyle co pójdzie z nią na zakup sukienki, ale pokryje także koszta z poprawek? Gdyby mogła, to by ujęła swoją twarz w dłonie i zrobiła sweet kota. To najszczęśliwszy dzień w jej życiu!
- Bardzo dziękuję za taką ofertę. Nie spodziewałam się, że… Aż taką zaoferujesz pomoc.Musiała przemóc się, aby nie powiedzieć do niego "pan", ale przejść od razu po imieniu. Zgodziła się bez zastanowienia. A kiedy udadzą się do Rosiera, przyjdzie pewnie umówić się im na dniach.
Miała jednak osobiste pytanie i musiała je zadać. Zamrugała oczami trochę zaskoczona. Po chwili sięgnęła do wnętrza swojej torebki wyciągając wizytówkę. Miała wtedy w głowie ”OJAPIERDOLEALEWTOPA!”. Aż dotknęła palcami swoich ust. Robiąc oczy zaskoczenia. Tam było imię Rodolphus. Czemu ubzdurała sobie, że spotyka się z Louvainem? Czy oni są bliźniakami? Ale nie. Powiedział, że to kuzyn. Identyczni! To już nawet nie podobni. Dla niej. Ta rodzina musiała mieć geny od bogów.
- Najmocniej przepraszam. Za tą pomyłkę.Miała ochotę schować się pod stół. Mimo to, słuchała jego wyjaśnień uważnie, chowając wizytówkę. Prawie jak robot, automatycznie. Przeprosiła jednak grzecznie.
- Ależ nie!
Pokręciła głową i gestykulowała dłońmi. Zapewniając, że to jej absolutnie nie przeszkadza.
- Jestem zaskoczona. Jesteście… niemal identyczni… Znaczy się, bardzo podobni. W Twojej rodzinie wszyscy są tacy przystojni? Przepraszam za wścibskość.
Język chyba się jej plątał. Albo nie wiedziała jak ugryźć temat. Sięgnęła zaraz po kieliszek i upiła dużego łyka. Czuła że chyba zaraz spali się ze wstydu.