Miał pytania. Najwyraźniej nawiązujące do całej tej sprawy związanej z Pardusem. Dlatego Nicholas nie dokończył tego, czego był tam świadkiem. Możliwe chcąc wiedzieć, co konkretnie chciał wiedzieć jego mentor. Istotną rolę widocznie miało dowiedzenie się o tym kolejnym, być może nie znanym śmierciożercy. Bowiem, nie posiadał mrocznego znaku.
Rozumiejąc pytanie, pokiwał głową, jakby dla potwierdzenia tych słów. Zawartych w pytaniu. Małym drukiem napisane pod całym listem, Vulturis zdołał to doczytać i przekazać dalej. Nicholas musiał na nowo odtworzyć sobie w umyśle sceny z tamtego spotkania, które miało miejsce miesiąc temu. Żeby się lepiej skupić, wzrok przeniósł z Roberta na jakiś przedmiot leżący na jego biurku.
- Z tego co pamiętam. Podczas niekontrolowanego zachowania Pardusa względem Corvusa, przeszkodził im Czarny Pan. Nakazał nam okazanie lewego przedramienia. Tylko jeden z nas, nie miał mrocznego znaku. Ten, o którym wspomniałem właśnie Vulturisowi. Czarny Pan wyraźnie przy nas o tym wspomniał. Coś na zasadzie, że nie miał znaku, ale był w Kromlechu.Przeniósł wzrok spokojny, ale też na swój wyraz twarzy i całokształt swojej osobowości, chłodny. Tak już miał. Wielu do tego się przyzwyczaiło, co znali Nicholasa. Lecz teraz jakby coś oświeciło Nicholasa. Jakby przypomniał sobie może mało istotny, albo i ważny, szczegół.
- Właśnie przypomniałem sobie coś. Miał coś do przekazania dla Naszego Pana. Corvus odebrał. Chyba od Vacci, jeśli mnie pamięć nie myli.
Dodał. O tym Vulturisowi nie wspomniał, bowiem wyleciało mu jakoś z głowy. Ale teraz, jakby przywracał sobie pamięcią obraz wydarzenia, te brakujące szczegóły jakby mu wracały. Wydarzenie to miało miejsce ponad miesiąc temu. Cud, że wiele z tego jeszcze pamiętał. Zaraz jednak wrócił do kontynuowania sprawy.
- O tym nieznanym nam śmierciożercy, nie mam żadnych informacji. Tutaj nie jestem wstanie pomóc. Czarny Pan, po rozmowie z Pardusem, wezwał go od razu do siebie. Nie znany mi jego dalszy los, czy dostał osobiste zadanie czy… wiadomo. Mógł być nawet naśladowcą, ale nie chcę nikogo wprowadzać w błąd. A tym bardziej Ciebie. Może, to był ktoś, współpracujący z Vaccą? Nie wiem.
Wyjaśnił. Tyle ile wiedział. Ile przypuszczał teraz, jakby się głębiej zastanowić. Było coś jeszcze, co w sumie Robert powinien wiedzieć. Może to też nakreśli mu odpowiedzi na inne pytania? Rozwiąże wątpliwości? Ułoży brakujące puzzle?
- Między innymi. Co w sumie też powinieneś wiedzieć… W tej wymianie zdań, między Czarnym Panem a Pardusem, przewinęło się Twoje imię i nazwisko.
Dodał. Wcześniej, Nicholas nie miał pojęcia, że Robert to Apis. Sądził, że wypowiedzenie jego nazwiska w Kromlechu miało inny powód. Wspomniany, jako przypadkowa osoba, z którą mogą łączyć więzi z Pardusem. Teraz, znając prawdę o tożsamości Roberta, mogło zrobić się pytanie – co z tą wiadomością zrobi nieznajomy?
Była jeszcze jedna sprawa, jaką Mulciber poruszył. Chodziło o podziały. Tutaj Nicholas westchnął. Upił łyk alkoholu, który jeszcze miał w swojej szklance.
- Nie mam pojęcia o tych podziałach, poza tym, że Corvus chyba nie dogaduje się z Pardusem? Sam nawet nie wiem co o tym myśleć. O działaniach Corvusa. Poza tym, nie wiem na ile można powiązać z tym sytuacją związaną z Rodolphusem, co Cię ostrzegłem. Nie wiem czy to też ma z tym związek. Ale lepiej jest dmuchać na zimne.Nicholas nie był do końca pewny, czy może o Rodolphusie przy Robercie mówić o nim jako śmierciożercy. Czy Robert znał jego pseudonim. Coś mu jednak mówiło, że skoro był swego czasu blisko Czarnego Pana, jako jedna z jego rąk, tożsamość śmierciożerców musiałaby być mu znana. Zatem i jego pseudonim również musiał znać.