08.12.2022, 01:32 ✶
Patrick zapatrzył się najpierw na swój talerz z ciastem a potem na jedzącą Mavelle, nieświadomie kierując wzrok na jej usta. Wreszcie to na nich skupił całą swoją uwagę. Na tym jak poruszały się, łączyły ze sobą, gdy wypowiadała kolejne słowa – a jak zdążył się przekonać podczas trwania ich całej znajomości – Mav lubiła mówić. Po prostu wcześniej nie zwrócił uwagi na to, jak przyjemny dla oka kształt miały jej usta. Coś osobliwego, jakaś mieszanina rozbawienia pomieszanego z czymś jeszcze, czymś dużo silniejszym, pojawiła się w jego oczach.
W tym momencie przestał być szczególnie zainteresowany Norą i jej – z pewnością przepysznym - ciastem. W ogóle przestał się interesować balem u Longbottomów. Prawda wyglądała tak, że nigdy tu nie pasował i dobrze o tym wiedział. Ładny garnitur, nawet jeśli nieźle się w nim prezentował, niewiele tu zmieniał. Mavelle też tu nie pasowała i chociaż wyglądała prześlicznie, dużo bardziej spodobałaby mu się w zupełnie innym miejscu, bez tej strojnej sukienki i talerzyka z ciastem w ręku.
Chrząknął, przywołując się do porządku.
Nawet nie próbował udawać, że wiedział co do niego powiedziała chwilę wcześniej. Coś tam mówiła, tak, ale pochłonięty własnymi pragnieniami Patrick, nieszczególnie był zainteresowany zawiłościami znajomości Nory Figg z Longbottomami. Tak, jak nieszczególnie był zainteresowany wszystkim innym, co działo się na tym balu.
Nie zastanawiając się nad tym, co robi, starł kciukiem resztkę kremu, która pozostała w kąciku ust Mavelle.
- Pyszny – odpowiedział z przekonaniem, choć nawet nie dotknął swojego tortu. Talerzyk z nim odstawił zresztą, zaraz po wypowiedzeniu tego jednego słowa, na stolik. – Obiecałaś mi taniec – przypomniał. – Może na balkonie? Albo gdzieś indziej?
Może w ogóle nie balu? Były przecież lepsze miejsca, gdzie mogli we dwójkę zniknąć.
W tym momencie przestał być szczególnie zainteresowany Norą i jej – z pewnością przepysznym - ciastem. W ogóle przestał się interesować balem u Longbottomów. Prawda wyglądała tak, że nigdy tu nie pasował i dobrze o tym wiedział. Ładny garnitur, nawet jeśli nieźle się w nim prezentował, niewiele tu zmieniał. Mavelle też tu nie pasowała i chociaż wyglądała prześlicznie, dużo bardziej spodobałaby mu się w zupełnie innym miejscu, bez tej strojnej sukienki i talerzyka z ciastem w ręku.
Chrząknął, przywołując się do porządku.
Nawet nie próbował udawać, że wiedział co do niego powiedziała chwilę wcześniej. Coś tam mówiła, tak, ale pochłonięty własnymi pragnieniami Patrick, nieszczególnie był zainteresowany zawiłościami znajomości Nory Figg z Longbottomami. Tak, jak nieszczególnie był zainteresowany wszystkim innym, co działo się na tym balu.
Nie zastanawiając się nad tym, co robi, starł kciukiem resztkę kremu, która pozostała w kąciku ust Mavelle.
- Pyszny – odpowiedział z przekonaniem, choć nawet nie dotknął swojego tortu. Talerzyk z nim odstawił zresztą, zaraz po wypowiedzeniu tego jednego słowa, na stolik. – Obiecałaś mi taniec – przypomniał. – Może na balkonie? Albo gdzieś indziej?
Może w ogóle nie balu? Były przecież lepsze miejsca, gdzie mogli we dwójkę zniknąć.