02.03.2024, 23:48 ✶
Im dłużej trwał pojedynek, tym bardziej cieszyło go, że używali zabezpieczonych ostrzy. Gdyby walczyli naprawdę, robiłby już za ponadprzeciętnie duże sito. Wiedział, że nie będzie łatwo gdy tylko ustalili ten wspólny trening, ale i tak czuł się zaskoczony. Brenna zdecydowanie była najtrudniejszym przeciwnikiem, z jakim się zmierzył do tej pory. Zazwyczaj był w stanie mniej więcej kontrolować pojedynek, a przynajmniej dotrzymywać kroku przeciwnikowi. Teraz skupiał się przede wszystkim na obronie, ataku i analizie jej zachowań, co w połączeniu dawało bardzo nędzne efekty. Cios, kolejny cios. Stała przed nim tylko jedna osoba, ale czuł się, jak gdyby mierzył się z co najmniej trzema. Co prawda udało mu się na chwilę odbić i zadać jej całkiem zacny cios, ale zadowolenie, które ogarnęło go w tej, chwili okazało się jego zgubą. Wybicie broni było ostatni, czego spodziewał się w tej chwili. Bo po co miałaby tak ryzykować, gdy i tak prowadziła pojedynek? Nad odpowiedzią przyjdzie mu się zastanawiać w przyszłości.
Szpada upadła na ziemię z lekkim tapnięciem, a on sam złapał się za rękę. Ciężko stwierdzić, co było gorsze. Ból fizyczny, czy może ten psychiczny. Rozmasowując zaczerwienione palce, posłał Brennie ciepły uśmiech. — Chapeau bas, moja droga. Absolutnie mnie zdeklasowałaś, ale spodziewaj się kolejnych starć. Zdecydowanie nie odpuszczę sobie sparowania z kimś o takich zdolnościach — rzucił wesoło, sięgając przy tym po broń. Dopiero teraz poczuł, jak bardzo się zmęczył mimo tego, że tak naprawdę nie minęło wiele czasu. Zerknął jeszcze na kobietę, po czym przysiadł na zajmowanym wcześniej przez nich miejscu, kładąc broń na kolanach. Przetarł czoło z potu, po czym sięgnął po wodę. Upił kilka spragnionych łyków, po czym skupił się na czyszczeniu ostrza. — Trenujesz od dziecka, tak? — Zerknął przy tym na nią z ciekawością, zaczynając czuć wszystkie te siniaki, które mu nabiła.
Można by to ubrać w ładne słowa, ale prawda była taka, że trochę wytarła nim podłogę, a siniaki, których się dzisiaj nabawił, miały mu o tym przypominały jeszcze przez długi czas. Nie, żeby miał zamiar się ich wstydzić. Przegranie z kimś o tak dużych zdolnościach nie było powodem do wstydu. Prędzej pobudzało chęci do dalszego progresu i ewentualnego rewanżu w przyszłości. Do tego było jednak jeszcze daleko. Orion bardzo dosadnie odczuł różnicę w ich zdolnościach. W głowie już miał kilka rzeczy, nad którymi musiał popracować. — Jakieś uwagi? Wskazówki? Muszę się podszkolić, jeśli następnym razem chcę to wygrać. No, chyba że boisz się szkolić swojego rywala — dodał jeszcze z lekkim parsknięciem. Tak, to zdecydowanie był naprawdę przyjemnie spędzony dzień.
Szpada upadła na ziemię z lekkim tapnięciem, a on sam złapał się za rękę. Ciężko stwierdzić, co było gorsze. Ból fizyczny, czy może ten psychiczny. Rozmasowując zaczerwienione palce, posłał Brennie ciepły uśmiech. — Chapeau bas, moja droga. Absolutnie mnie zdeklasowałaś, ale spodziewaj się kolejnych starć. Zdecydowanie nie odpuszczę sobie sparowania z kimś o takich zdolnościach — rzucił wesoło, sięgając przy tym po broń. Dopiero teraz poczuł, jak bardzo się zmęczył mimo tego, że tak naprawdę nie minęło wiele czasu. Zerknął jeszcze na kobietę, po czym przysiadł na zajmowanym wcześniej przez nich miejscu, kładąc broń na kolanach. Przetarł czoło z potu, po czym sięgnął po wodę. Upił kilka spragnionych łyków, po czym skupił się na czyszczeniu ostrza. — Trenujesz od dziecka, tak? — Zerknął przy tym na nią z ciekawością, zaczynając czuć wszystkie te siniaki, które mu nabiła.
Można by to ubrać w ładne słowa, ale prawda była taka, że trochę wytarła nim podłogę, a siniaki, których się dzisiaj nabawił, miały mu o tym przypominały jeszcze przez długi czas. Nie, żeby miał zamiar się ich wstydzić. Przegranie z kimś o tak dużych zdolnościach nie było powodem do wstydu. Prędzej pobudzało chęci do dalszego progresu i ewentualnego rewanżu w przyszłości. Do tego było jednak jeszcze daleko. Orion bardzo dosadnie odczuł różnicę w ich zdolnościach. W głowie już miał kilka rzeczy, nad którymi musiał popracować. — Jakieś uwagi? Wskazówki? Muszę się podszkolić, jeśli następnym razem chcę to wygrać. No, chyba że boisz się szkolić swojego rywala — dodał jeszcze z lekkim parsknięciem. Tak, to zdecydowanie był naprawdę przyjemnie spędzony dzień.