03.03.2024, 02:45 ✶
Ich rozmowy... Miał wrażenie, że nie powinien ich słuchać, ale byli razem, zamknięci w kiblu, nie było gdzie uciec, nawet jak się zamknie w kabinie, to to nic nie da. Nie narzekał jednak, nie miał odwagi, nie miał serca żeby to zrobić.
Padały pytania i odpowiedzi, a zabawa zdała się nie mieć widocznie zbliżającego się końca, co nie było niczym złym, bo co innego mieliby tu robić, jak właśnie nie rozmawiać. Bał się jedynie, że z czasem bezsensowne pytania się skończą i zaczną poruszać dziwnie poważne tematy.
Kolejna psychoanaliza była dokonywana w umyśle wilkołaka. Odda rękę, ciekawe, czy był leworęczny? Adoptuje kota, oczywiście. Woli ogon psa... To... ciekawe...
-Mogę nie jeść. Wiesz ile bym pieniędzy na tym oszczędził?-rzucił widocznie podekscytowany taką wizją. Pieniądze niebyły centrum jego zainteresowania, ale były ważne, bardzo ważne. Gdyby mógł o nich nie myśleć, to by nie myślał, ale musiał, więc myślał.
Nad pytaniem Perseusa musiał zastanowić się bardziej, bo wybór był... Nie, a może... Chociaż...
-Wieś, w mieście musiałbym polegać na dostawie ziół, na wsi sam sobie wszystkie znajdę.-a zamówienia może wysyłać i tak z częścią tak robi.
Westchnął ciężko, rozważając pewne rzeczy i już myśląc nad swoimi pytaniami, jednak pytanie od Perseusa dla Erika, kompletnie go zaskoczyło.
-Ćpiesz?-rzucił niedelikatnie, zaskoczony po tym co sugerowało usłyszane właśnie. Zapominał się, ale w tej chwili poprawna angielszczyzna nie była priorytetem, tak samo, jak panowanie nad akcentem.
Przyszła jego kolej na wymyślanie. A może nie czekać, aż bezsensowne pytania się skończą, tylko po prostu już zarzuć smutami i powagą.
-Erik...-zaczął, tym razem pytanie rozpoczynając od Longbottoma.-Wolałbyś nigdy nie znaleźć kogoś kto cię pokocha, czy wolałbyś być zdradzony przez jedyną miłość swojego życia?-to pytanie było ważne i nie przejmował się tym, że jego lekarz to słyszy. Potrzebował opinii innej niż Perseusa w tej sprawie, a komu innemu i kiedy niby indziej mógłby to pytanie komuś zadać bez wzbudzania podejrzeń.
-Perseus...-już kompletnie zgubił formułkę grzecznościową.-Wolałbyś przespać się ze swoim wrogiem czy uderzyć swojego przyjaciela?-to pytanie samego wilkołaka zaskoczyło, ale coraz bardziej otumaniony przez smród dymu umysł niespecjalnie chciał się bardziej wysilać niż rzucanie na głos myśli jakie przyszły pierwsze do głowy.
Padały pytania i odpowiedzi, a zabawa zdała się nie mieć widocznie zbliżającego się końca, co nie było niczym złym, bo co innego mieliby tu robić, jak właśnie nie rozmawiać. Bał się jedynie, że z czasem bezsensowne pytania się skończą i zaczną poruszać dziwnie poważne tematy.
Kolejna psychoanaliza była dokonywana w umyśle wilkołaka. Odda rękę, ciekawe, czy był leworęczny? Adoptuje kota, oczywiście. Woli ogon psa... To... ciekawe...
-Mogę nie jeść. Wiesz ile bym pieniędzy na tym oszczędził?-rzucił widocznie podekscytowany taką wizją. Pieniądze niebyły centrum jego zainteresowania, ale były ważne, bardzo ważne. Gdyby mógł o nich nie myśleć, to by nie myślał, ale musiał, więc myślał.
Nad pytaniem Perseusa musiał zastanowić się bardziej, bo wybór był... Nie, a może... Chociaż...
-Wieś, w mieście musiałbym polegać na dostawie ziół, na wsi sam sobie wszystkie znajdę.-a zamówienia może wysyłać i tak z częścią tak robi.
Westchnął ciężko, rozważając pewne rzeczy i już myśląc nad swoimi pytaniami, jednak pytanie od Perseusa dla Erika, kompletnie go zaskoczyło.
-Ćpiesz?-rzucił niedelikatnie, zaskoczony po tym co sugerowało usłyszane właśnie. Zapominał się, ale w tej chwili poprawna angielszczyzna nie była priorytetem, tak samo, jak panowanie nad akcentem.
Przyszła jego kolej na wymyślanie. A może nie czekać, aż bezsensowne pytania się skończą, tylko po prostu już zarzuć smutami i powagą.
-Erik...-zaczął, tym razem pytanie rozpoczynając od Longbottoma.-Wolałbyś nigdy nie znaleźć kogoś kto cię pokocha, czy wolałbyś być zdradzony przez jedyną miłość swojego życia?-to pytanie było ważne i nie przejmował się tym, że jego lekarz to słyszy. Potrzebował opinii innej niż Perseusa w tej sprawie, a komu innemu i kiedy niby indziej mógłby to pytanie komuś zadać bez wzbudzania podejrzeń.
-Perseus...-już kompletnie zgubił formułkę grzecznościową.-Wolałbyś przespać się ze swoim wrogiem czy uderzyć swojego przyjaciela?-to pytanie samego wilkołaka zaskoczyło, ale coraz bardziej otumaniony przez smród dymu umysł niespecjalnie chciał się bardziej wysilać niż rzucanie na głos myśli jakie przyszły pierwsze do głowy.