03.03.2024, 11:51 ✶
- Wybacz - uśmiechnęła się przepraszająco. Bo przecież nie zrobiła tego specjalnie, ale wciąż było jej głupio, że mu o tym nie powiedziała. Z drugiej jednak strony w czerwcu tyle się działo, że po prostu najzwyczajniej w świecie wyleciało jej to z głowy. Ale powinna być bardziej zorganizowana, a mniej roztrzepana. Tylko czy w ogóle tak się dało? To roztrzepanie to była jej integralna część. I chyba nie istniało na to lekarstwo. - Mmm kiedyś o tym powiem rodzinie, na pewno.
Zrobiła metaforyczny unik, bo w zasadzie to była kolejna osoba, która mówiła jej, że powinna porozmawiać z matką. Tylko z jakiegoś powodu Olivia unikała tej rozmowy jak ognia. Najzwyczajniej w świecie się bała, że zaraz zostanie zaatakowana pytaniami, dobrymi radami o które nie prosiła. Że jej rodzice będą się wtrącać, a przecież chciała to zrobić sama. No, nie sama, bo z przyjaciółką, ale chodzi o to, że chciała być w końcu samodzielna i wziąć życie w swoje ręce, a nie wiecznie polegać na bliskich.
- W zasadzie bierzemy pod uwagę wszystkie opcje, ale Aleja Horyzontalna wydaje się być najlepszym miejscem. Jest taniej niż na Pokątnej, no i na Pokątnej mogłabym niechcący robić pod górkę własnej mamie - powiedziała w końcu po chwili zastanowienia, wydymając lekko usta. Pokręciła głową na pytanie o herbatę. - Nie, dziękuję. Myślę, że powinnam już wracać. Powinnam... Pomyśleć nad tym, kiedy i czy w ogóle z nią porozmawiam. Wiem, że mnie kocha i chce dla mnie jak najlepiej, ale sam wiesz, że miłość rodzica potrafi być bardzo upierdliwa, zwłaszcza w tym wieku.
Olivia uśmiechnęła się delikatnie, nieco zadziornie. Bo kto jak kto, ale Leon powinien doskonale zdawać sobie z tego sprawę. Jego rodzice trzęśli się nad nim jak osiki ze względu na chorobę. Byli nadopiekuńczy. To potrafiło psuć relacje, nie je wzmacniać.
Zrobiła metaforyczny unik, bo w zasadzie to była kolejna osoba, która mówiła jej, że powinna porozmawiać z matką. Tylko z jakiegoś powodu Olivia unikała tej rozmowy jak ognia. Najzwyczajniej w świecie się bała, że zaraz zostanie zaatakowana pytaniami, dobrymi radami o które nie prosiła. Że jej rodzice będą się wtrącać, a przecież chciała to zrobić sama. No, nie sama, bo z przyjaciółką, ale chodzi o to, że chciała być w końcu samodzielna i wziąć życie w swoje ręce, a nie wiecznie polegać na bliskich.
- W zasadzie bierzemy pod uwagę wszystkie opcje, ale Aleja Horyzontalna wydaje się być najlepszym miejscem. Jest taniej niż na Pokątnej, no i na Pokątnej mogłabym niechcący robić pod górkę własnej mamie - powiedziała w końcu po chwili zastanowienia, wydymając lekko usta. Pokręciła głową na pytanie o herbatę. - Nie, dziękuję. Myślę, że powinnam już wracać. Powinnam... Pomyśleć nad tym, kiedy i czy w ogóle z nią porozmawiam. Wiem, że mnie kocha i chce dla mnie jak najlepiej, ale sam wiesz, że miłość rodzica potrafi być bardzo upierdliwa, zwłaszcza w tym wieku.
Olivia uśmiechnęła się delikatnie, nieco zadziornie. Bo kto jak kto, ale Leon powinien doskonale zdawać sobie z tego sprawę. Jego rodzice trzęśli się nad nim jak osiki ze względu na chorobę. Byli nadopiekuńczy. To potrafiło psuć relacje, nie je wzmacniać.