03.03.2024, 13:53 ✶
Uśmiechnęła się, chwytając za kieliszek. Nie wzięła go jednak do ust, a odsunęła lekko od siebie. Zostawiła prawie połowę. Było dobre, szkoda było go marnować, ale z drugiej strony kim by była, gdyby dokończyła go na raz? Jak by wyglądała w oczach Richarda i ludzi wokół, nawet gdyby było po niej widać, że alkohol działa na nią tak, jak woda? Jeśli chodziło zaś o propozycję, to aa oferta jej odpowiadała. To, co zaproponował Richard, było logiczne i sensowne. Lubiła, gdy ktoś tak podchodził do biznesu. I chociaż doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że sprzedawcom nie należy ufać w stu procentach, tak jednak im mogła dać pewien kredyt zaufania. Bo w najgorszym przypadku po prostu ich odszuka i odbierze to, co jej zabrali. Nie miałaby z tym problemu, potrafiła być bardzo przekonująca. Zwłaszcza że miała i imię, i nazwisko. Praktycznie wszystko, czego by potrzebowała do tego, by odnaleźć któregoś z Mulciberów, w razie gdyby ją oszukali.
Ale nie zakładała, że to zrobią. Ktoś, kto prowadzi biznes tak długo, nie może być skończonym kretynem i oszukiwać klientów. Na pewno usłyszałaby od kogoś, że tak robią, prawda? A skoro nie słyszała, a przecież pytała innych, to znaczy że nie robili. Krótka piłka.
- Cudowne. Doskonale robi się z panem interesy, Richardzie - przeszła na ty, uśmiechając się szeroko, z nutą rozbawienia w oczach. Sięgnęła po torebkę, by zdjąć ją z krzesła. - W takim razie czekam na informacje w sprawie kadzideł i umowy. Miło było poznać.
Posłała mu kolejny uśmiech, bo nie było sensu przedłużać tego spotkania. Była zapracowaną osobą, przeskakiwała z jednej roboty do drugiej - i właśnie do tej drugiej musiała powoli się zbierać. Dlatego pożegnała się i po prostu wyszła. Za wino zapłaciła wcześniej, za Mulcibera płacić nie zamierzała. Skoro tak dobrze im szło, to niech płaci sam za siebie.
Ale nie zakładała, że to zrobią. Ktoś, kto prowadzi biznes tak długo, nie może być skończonym kretynem i oszukiwać klientów. Na pewno usłyszałaby od kogoś, że tak robią, prawda? A skoro nie słyszała, a przecież pytała innych, to znaczy że nie robili. Krótka piłka.
- Cudowne. Doskonale robi się z panem interesy, Richardzie - przeszła na ty, uśmiechając się szeroko, z nutą rozbawienia w oczach. Sięgnęła po torebkę, by zdjąć ją z krzesła. - W takim razie czekam na informacje w sprawie kadzideł i umowy. Miło było poznać.
Posłała mu kolejny uśmiech, bo nie było sensu przedłużać tego spotkania. Była zapracowaną osobą, przeskakiwała z jednej roboty do drugiej - i właśnie do tej drugiej musiała powoli się zbierać. Dlatego pożegnała się i po prostu wyszła. Za wino zapłaciła wcześniej, za Mulcibera płacić nie zamierzała. Skoro tak dobrze im szło, to niech płaci sam za siebie.
Koniec sesji