• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Chinatown [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent

[28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#3
03.03.2024, 21:08  ✶  

Cieszył się, że Guinevere się nigdzie nie wybierała... nigdzie w znaczeniu przeprowadzki. Jednocześnie jednak sama wspominała - wyjazdów miała sporo, bo mieli wykopaliska w Walii. Więc skoro była teraz tutaj, a mieli okazję przeżyć niby-małą-przygodę, to nie pozostawało nic, tylko ją na tę przygodę zaprosić. Nie zmieniło się to, że wolał być osobą, która z okazji korzysta, ale ostatnie dwa wyjątkowo surowe miesiące całkiem sprawnie go zahartowały, żeby umysł nie skupiał się na pierdołach, żeby w ciemnicy własnego pokoju potem tymi pierdołami zaatakować z pełną mocą. To gdzieś tam, gdzieś indziej, bo przy Ginny błyszczał. I nie miało to dla niego samego niczego wspólnego z odzieniem. Ludzie to mają - wewnętrzny blask, który czasem trzeba wydobyć... chociaż uważał, że Guinevere ten blask miała cały czas. Jak anioł, który nie potrzebował nikomu udowadniać, jak diamentowo przejrzyste potrafiły być jego pióra, jak zachwycały jednoczesną miękkością i jak wznosiły ku Niebu. W jej przypadku pióra te miałyby barwy jastrzębia, którego nienaturalnie wielkie ślepia spojrzały na niego wtedy w domu jej rodziny.

Sukienka, którą założyła, doczekała się komplementów - czy raczej doczekała się ich sama Ginny. Laurent uwielbiał takie sukienki - bardziej chyba był oddany sercem tylko egzotycznym strojom tancerek, które widział w Egipcie. Zwiewne szarfy i niesamowite kroje, których nie widział nigdzie indziej. Na pewno nie miał szans zobaczyć ich tutaj - przecież zmarnowałby się materiał w tej deszczowej pogodzie, a w dodatku przyszłoby zamarznąć. Jedno z dwóch, oba na raz, wybierz sobie. Aczkolwiek bardzo chętnie po powrocie z Egiptu opowiedział o tym swojemu krawcowi i w jego garderobie od tamtego czasu znalazła się nie jedna koszula inspirowana tamtym miejscem, z którego zabrał wspomnienie gorącego słońca.

Jeśli to był film to był wyjątkowo dobrym filmem z wybitną obsadą.

- Skoro to nie cel jeest ważny, tylko nasza droga... - To i można się zgubić, bo czasami błądząc można dopiero się odnaleźć. Albo odnaleźć coś, co zaskoczy. Coś ładnego. Niekiedy będzie to zwykła ławeczka, przy której przysiadła babunia, innym razem pozornie zwykły kwiat, który jako jedyny przysiadł pod wielkim dębem, innym razem kulawy pies niesiony przez kochającego właściciela. A jeszcze innym razem piękny pomnik za miliony galeonów. Piękno można było odnaleźć w przedziwnych miejscach. I niekiedy tylko i wyłącznie dlatego, że nie poszedłeś tą "właściwą" ścieżką. Czymkolwiek ta właściwość miała być. - Co malujesz? Naturę? - Pejzaże? A może portrety? Pasowała mu na kogoś, kto malował portrety albo codzienne życie. Łapała ludzi w ich najbardziej trywialnych chwilach, łapała ulotność i tworzyła z nich prawdziwe cudo. Albo i nie cudo, bo dopiero się uczyła, albo przynajmniej nie posiadała jeszcze... pełnych umiejętności. Rzadko kiedy artyści byli naprawdę zadowoleni ze swoich dzieł. Tak słyszał. - Jeśli byłabyś chętna to...

Laurent przerwał, ponieważ tuż przed nimi wypadł na ulicę, zamaszyście otwierając drzwi, chińczyk z wąsem pod nosem. Bardzo niski nawet jak na Azjatę, z wąskimi oczkami i grymasem niezadowolenia na twarzy. Coś zaczął trajkotać w obcym języku - dla Laurenta chiński był... słyszał go kiedyś, tak, bo w Chinach był, ale rozumiał jedno wielkie nic. Z lekkim zdumieniem spoglądał, jak mężczyzna się kręci (jak dla niego wyglądało to, że przeklina), bo to zdumienie było naturalną reakcją, choć nie trwała wcale długo.

- Wymińmy może tego... - Laurent nie chciał niczego niemiłego powiedzieć, chciał powiedzieć, żeby minąć tego pana, bo to była dziwna, niezręczna i niekomfortowa sytuacja. Nie znał tutejszych zwyczajów, ale chyba to nie odstawało jakoś BARDZO od normy..? Spojrzał tak na resztę ulicy, która po prostu żyła dalej. Ktoś tylko odkrzyknął temu panu - jakaś kobieta, Chinka, z naprzeciwka. Miała sklepik z tutejszymi bibelotami. Jej machnięcie ręki sugerowało, że albo mu kazała spadać, albo się zamknąć, albo coś w tym guście.

- Oj! Państwo drodzy! - Właśnie dlatego Laurent przerwał. Bo mężczyzna zwrócił się do nich, robiąc krok, ale utrzymując profesjonalny dystans. - Może tatuażyk dla pary? Mamy piękne wzory. - Laurent dopiero teraz spojrzał na szyld budynku, który głosił dumną nazwę "studia tatuażu", szerzej otwierając oczy w zdumieniu.

- Och nie, nie jesteśmy parą... - Zaprzeczył grzecznie, nie pierwszy raz był w takiej sytuacji, w której słowo "para" było źle interpretowane i wchodziło na domenę związku tutaj przez tego tatuażystę sugerowanego. Chińczyk miał wytatuowane odsłonięte ramiona, ręce - wzory były, no cóż... piękne. Sztuka. Nawet jeśli nie w stylu Laurenta, to skóra mężczyzny wyglądało jak płótno, które spod ręki mistrza wyszło.

- To może Pani by chciała tatuaż? Taki piękny kwiat, taki charakter... może jaskółkę, symbol wolności? - Narracja z pary się zadziwiająco (dla Laurenta) szybko zmieniła. - Albo Pan?



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (3183), Laurent Prewett (3678)




Wiadomości w tym wątku
[28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 01.03.2024, 20:17
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 02.03.2024, 22:03
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 03.03.2024, 21:08
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 04.03.2024, 22:13
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 05.03.2024, 19:30
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 08.03.2024, 00:49
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 08.03.2024, 14:38
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 10.03.2024, 23:16
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 12.03.2024, 01:34
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 14.03.2024, 09:30

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa