Wyjaśnił. Tutaj nie był wstanie Robertowi przybliżyć, kto jeszcze uczestniczył w tym zebraniu, kiedy go ukarano. Kto oddał głosy na Vaccę. Ale jeżeli z kimś już rozmawiał, skoro wiedział o Martesie, to wiedział zapewne kto jeszcze uczestniczył w tym zebraniu. To już jego powinien wtedy pytać, na kogo oddał głos. Jeżeli zależało mu na tym wiedzieć. Nicholas tutaj już powiedział w sumie wszystko.
Jeżeli chodziło o pierwszego zdrajcę. Błędem było mówić, że nie wiedziało się o tym, skoro Czarny Pan w jednym zdaniu o nim wspomniał na ostatnim zebraniu. Ale być może Nicholas, przejęty wewnętrznie lub skupiony na postaci ukaranej, nie zarejestrował tego faktu, od razu. I być może jak wróci do siebie, to sobie o tym przypomni. Jak parę minut temu o tym, że nieznany im "śmierciożerca" dostarczył coś dla Voldemorta od Vacci. Norma. Bo nie wspomniał o tym Vulturisowi, a z kolei Apisowi tak.
To zadanie z zakątkiem boginów, być może mocno siadło mu na pamięć. Nie sypiał ostatnio zbyt dobrze.
Przechodząc do sprawy Allany Carrrow, dobrze zrobił, że zapytał o to Roberta. Wiedział coś, czego nie wiedział Nicholas. Zmarszczył brwi. A chodziło mu po głowie, czy nie lepiej byłoby podpytać śmierciożerców, czy którykolwiek z nich cokolwiek o niej wiedział, miał kontakt. Widział ją?
- Equus…Powtórzył, jakby chciał to bardziej zapamiętać.
- Akurat z Martesem pracujemy nad tą sprawą. Zapytam go.
Warte odnotowania, żeby o tym śmierciożercy z nim porozmawiać. Bądź zrobić to osobiście. Może będzie coś wiedział? Skoro wraz z Vulpes mieli zadanie.