Posłała mu zabójcze spojrzenie, kiedy parsknął śmiechem. Otwierała się przed nim, a on tak zareagował? Wspaniale, na pewno nigdy więcej tego nie zrobi. Będzie miała spory uraz. Wiedziała, że głupio postąpiła, nie musiał jej o tym przypominać, wyraz twarzy jej się zmienił. Widać było, że ją to rozzłościło. W przypadku Yaxley ta głupia decyzja była spowodowana tym, że jej były okazał się być dosyć mocno chory, a ona stwierdziła, że go uratuje, że pomoże mu przeżyć, miała w sobie zbyt dużo empatiii, zdecydowanie i chęć by uratować każdego. Jak to się skończyło, widać na załączonym obrazku.
- Co znowu jest nieważne, nie możesz się określić? Mówić wprost. - Nie znosiła dwuznaczności, do tego była już nieco wytrącona z równowagi, także mówiła co jej ślina na język przyniesie, niekoniecznie spokojnym tonem.
- A kiedy miałam do tego nawiązać, skoro się nie pojawiłeś? Przynajmniej nie ostatnio. Każdy moment jest dobry. Przynajmniej moim zdaniem Jo. - Ger nie znosiła takich sytuacji, wolałaby wiedzieć, o co konkretnie mu chodzi i na czym stoi. Domysły były czymś, co strasznie, ale strasznie ją irytowało.
- Babskich tematów? Bo raz w życiu próbuje rozmawiać z tobą o twoich uczuciach, to od razu twierdzisz, że to babski temat? Dobre sobie. - Nie miała problemu, aby konfrontować się z nim pod kinem, nie uważała tego za nietakt, wręcz przeciwnie, skoro już zaczęli tę rozmowę, to wypadałoby ją skończyć, aby nie musieć do tego nigdy więcej wracać.
Ger skrzyżowała sobie ręce na piersiach, co mogło sugerować, że przyjęła pozycję obronną, chociaż właściwie póki co to ona atakowała Jonathana swoimi słowami.
- Z tego, co słyszałam od Florence, to wiele było przypadków jak ten nasz, spotkało to sporo osób, mocno namieszało, ale dalej nie wyjaśnia tej reszty, której mi nie mówisz. Jakie różne rzeczy sobie pomyślałeś? Wyduś że to z siebie. - Chciała, aby się tym z nią podzielił.