”Jaki on jest miły.” – pomyślała, do teraz nie mogła uwierzyć, że go spotkała. Że z nim tutaj siedzi w restauracji i rozmawia. Nie znał jej, a mówił takie rzeczy, jakby faktycznie ktoś nie doceniał jej pracy. Ale udało się jej dostać do Ministerstwa. Aż nie wiedziała co ma powiedzieć. Więc jedynie pokiwała głową w zgodzie. Sięgnęła ponownie po kieliszek i upiła kolejnego łyka. Dużego. Potrzebowała tego.
Wtedy też, przynieśli im kolację. Starała się zachowywać odpowiednio. Aby nie był nią zawiedziony. Serweta na kolanach, aby nie pobrudzić się. Nauczona, jak powinna trzymać widelec i nóż, kosztowała potrawy. Zjadła tyle, ile była wstanie zmieścić. Musiała dbać o swoją figurę. Wytarła usta, popiła winem i spojrzała po chwili na towarzysza, który zarzucił propozycją.
- Ale dzisiaj?Zamrugała. Może było za późno? Albo nie spodziewała się, że tak szybko będzie chciał zająć się tym problemem? Miłe z jego strony.
- Znaczy się. Tak. Chętnie.
Zgodziła się od razu. Już nie ważne w jakim terminie. Pokazać się z nim w sklepie Rosierów, to aż się prosiło o zobaczenie ich reakcji. A może o reakcję koleżanek? Miałaby co opowiadać. Ona w sumie także miałaby propozycję. Ale to później. Może jak sfinalizują tę sukienkę. Uśmiech nie schodził jej teraz z, czując cały czas wewnętrzną ekscytację.