Moja babcia pochodzi z prostej, wiejskiej rodziny, która jednak bardziej poświęciła się sztuce, niż gospodarstwu. Z tego powodu byli to ludzie wykształceni w swoich dziedzinach, z obyciem na salonach. Polscy dziadkowie mojej mamy pochodzili z bardzo szanowanej, czystokrwistej rodziny. Bywała ona z nimi na znamienitych balach. Sama jednak nie poszła w tą stronę. Wojny sprawiły, że salony straciły na znaczeniu. Babka wróciła do kraju na stałe i tam poznała swojego przyszłego męża, a także innych polskich czarodziejów-rolników. Moja mama jest typową kobietą wsi. Nawet mi ciężko jest uwierzyć, że jest córką mojej babci. Są od siebie tak różne, ale jednocześnie tak podobne. Wydaje mi się, że stoję gdzieś pomiędzy nimi. Jestem człowiekiem natury, ale sięgam do osiągnięć sztuki wysokiej. Wciąż jednak bliżej mi do wsi, niż salonów.
— Oh, nie przejmuj się, możesz skosić wszystko. I tak odrośnie za tydzień — odpowiedziałam z taką lekkością, jakby ten nadnaturalny wzrost stanowił normę. — I pomogę ci, tylko... tak przyjemnie się tu leży...
Przymknęłam oczy. Słoneczko ładnie mnie ogrzewało, a od ziemi bił przyjemny chłodek.
— Dobrze zgadujesz. Jestem z Polski. Moja babka jest w połowie brytyjką i też spędziła sporo czasu na Wyspach, dlatego jest w dobrym kontakcie z tutejszą częścią rodziny. Dlatego znała Lysandra i mnie do niego wprowadziła.
Znów zaczęłam się zastanawiać skąd babcia go wyciągnęła. Do tej pory nigdy nie słyszałam o artyście w zbliżonym wieku w mojej rodzinie. I teraz nagle magicznie się pojawił, gdy był potrzebny? Cóż, bardziej jego dom.
— A Krzysztofik to zdrobnienie polskiego Krzysztof, czyli Christopher — wyjaśniłam dodatkowo. — Moje imię to zdrobnienie od Urszula, czyli Ursula... co jest oczywiste. Oh, oh... — ożywiłam się nagle i aż usiadłam, żeby zobaczyć Sama zza wysokiej trawy. — A spróbuj powiedzieć moje nazwisko? BRZĘCZYSZCZYKIEWICZ. Spróbujesz? Proszę, spróbuj.
Uśmiechnęłam się szeroko. To była jedna z moich ulubionych zabaw z nie-Polakami. Musiałam też przyjąć pozycję klęczącą, gdyż siedząc wciąż nie widziałam go dobrze. Więc mogło to teraz wyglądać dość komicznie, jak go tak na klęczki prosiłam o wykonanie niewykonalnego.