Chyba zaczynała powoli rozumieć, w czym był pies pogrzebany. Nie spodziewała się tego wszystkiego. - Nie wiem, wydaje mi się, że zawsze lepiej jest mówić, niżeli coś sobie myśleć i się tym nie podzielić. Tyle, że z tego, co rozumiem, a mam wrażenie, że rozumiem coraz mniej to chyba nie do końca chodzi ci o to, żeby być z kimś dla świętego spokoju. - Miała świadomość, że Gio interesował się Kim, jednak nie zdawała sobie sprawy z tego, że Jonathan mógł zacząć na nią patrzeć inaczej. Nieco wybiło ją to z rytmu.
- Niby ostatnim, ale przed chwilą dokładnie coś takiego powiedziałeś! - Od razu postanowiła odszczekać swoje zdanie. Na całe szczęście nikt obok nich nie zainteresował się tą małą kłótnią, która robiła się coraz bardziej głośna.
Udało jej się zmusić go do tego, żeby wyznał wszystko, co w nim siedziało. Nie do końca jednak wiedziała, jak powinna zareagować na te słowa. Odetchnęła głęboko, aby uspokoić myśli. Co miała mu powiedzieć? Jonathan zawsze miał specjalne miejsce wśród jej wszystkich przyjaciół. Wydawało jej się, że jako jedna z nielicznych osób traktowała go jako osobny byt, mimo, że byli jedną osobą. Sytuacja robiła się naprawdę trudna, bo to oznaczałoby, że czuł coś do niej, tylko co oni mieli z tym zrobić? Nigdy się nie zastanawiała nad tym, czy patrzy na niego w ten sposób, może teraz zaczęła. To było dziwne, brakowało jej słów, chociaż nigdy się to nie zdarzało.
Podeszła do niego, musiała coś zrobić, musiała zareagować. Powiedział jej to wszystko, otworzył się przed nią, nie mogła tak stać jak jakiś kołek. Nie potrafiła sobie nawet wyobrazić, jakie było to trudne dla Jonathana, w końcu tak naprawdę nie miał szans żyć swoim życiem, robić tego, na co miał ochotę. Nie potrafiła mu za bardzo doradzić niczego rozsądnego w tej sytuacji, bo niby jak? - Jo, pamiętaj, że zawsze będę cię wspierać, dobrze? - Musiał wiedzieć, że może na nią liczyć, w każdej sytuacji. - Coś wymyślimy, jak zawsze. - Mimo, że jeszcze nie do końca wiedziała, jak się powinna do tego odnieść, bo właśnie przyznał, że mu się podoba, to było trochę dziwne, sporo zmieniało, ale nie wydawało się, aby w jakikolwiek miało ją zrazić, może sama zastanawiała się nad sensem tego wszystkiego, może sama czuła, że coś się zmieniło.