• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses

[12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#4
04.03.2024, 17:22  ✶  
Przez całe życie, Ulysses widział wiele twarzy swojego ojca: odpowiedzialnego rodzica, krzykliwego tyrana, kochającego dziadka, aurora służbistę, fanatycznie oddanego Czarnemu Panu śmierciożercę, ale dopiero po wyprowadzce z posiadłości Rookwoodów, zaczął sobie zdawać sprawę jak bardzo Chester Rookwood zmienił się przez lata i jak bardzo on sam, bywał wyczulony na zmiany nastroju ojca.
Nawet teraz, wystarczyło by na niego popatrzył, a mimowolnie się spiął. Najpierw obrzucił sylwetkę ojca pozbawionym wyrazu spojrzeniem a potem utkwił wzrok w resztkach tlącego się w popielniczce niedopałka papierosa.
Zmarszczył brwi, zastanawiając się czemu w ogóle ojciec wspominał Roberta Mulcibera. Ulysses nie miał z nim wiele wspólnego. Nawet nie wiedział, że ten gdzieś zniknął a potem powrócił. I tak, będąc zupełnie szczerym, nieszczególnie obchodziło go co Mulciber w tym czasie robił i jakie miał motywacje. Dopiero kolejne słowa ojca sprawiły, że młody Rookwood zaczął rozumieć więcej.
Podniósł pytające spojrzenie najpierw na Chestera a potem na list, który ten przeczytał na głos. No dobrze, żona Roberta przełamała jakieś tam zabezpieczenia, które Robert nałożył na swój gabinet. Ale właściwie dlaczego Mulciber ciągle trzymał ten list, zamiast samemu go spalić? I na jakiej podstawie kobieta wyciągnęła tak dalekosiężne wnioski?
- Żona Mulcibera postanowiła uciec, bo przeczytała wiadomość o ulotkach? I co jej ta wiadomość niby dała, skoro oficjalnie nie toczy się w Ministerstwie Magii żadne postępowanie przeciwko nielegalnie wytworzonym i użytym świstoklikom? – zapytał cicho. A przed świętem wiadomość o nich mogła oznaczać dosłownie ulotki reklamowe? – Ba, dobrze pamiętam noc Beltane. Zerwała się straszna wichura. Tak straszna, że przewracało drzewa. Byłem na Polanie Ognisk następnego dnia i nie widziałem nawet jednej ulotki leżącej na ziemi. – Ulysses przypuszczał nawet, że to wicher i anomalie pogodowe sprawiły, że zwykłe, małe kawałki papieru rozmokły i zniknęły. Zresztą, nawet jeśli ktoś odnalazł jakąś jedną lub dwie, wcale nie musiał ich powiązać z całą sprawą. Bo na jakiej podstawie? – Przepraszam, że to powiem, ale jeśli według Roberta Mulcibera, jego żona dopisała sobie całą fantastyczną opowieść do jednego listu, z którego nic tak naprawdę oficjalnie nie wynika, to albo Robert Mulciber nie powiedział ci prawdy o jej ucieczcie, albo próbuje zrzucić na kogoś winę za własną niekompetencję, bo tak naprawdę wtajemniczył żonę w sprawy, w które nie powinien o wiele głębiej niż o tym powiedział.
Ale nadal sprawa problemów małżeńskich Mulciberów, nie była w głowie Ulyssesa jakąś istotną sprawą. Ba, nadal sprawiała raczej wrażenie jakiegoś pretekstu przed zniknięciem, niż faktycznego powodu.
Pokręcił głową.
- Nie miałem pojęcia, że Apis może na ciebie próbować zbierać haki, ojcze – powiedział wprost. Albo na mnie, dodał w myślach. – Ba, nie chciałem by list spłonął po przeczytaniu, bo założyłem, że Robert Mulciber nie zna rozkładu mugolskiej części Londynu, a być może, chciałby wiedzieć, gdzie zostały rozmieszczone świstokliki. – Zresztą, zupełnie szczerze, kimże był Ulysses Rookwood by podejmować decyzje za samą Lewą Rękę Lorda Voldemorta i palić jego korespondencję? – Kto jest winien, że zaklęcie trafiło nie tego, kogo powinno? Różdżka czy ręka, która ją dzierży?
Umilkł, trawiąc resztę słów ojca. Być może Ulysses miał spore trudności w okazywaniu uczuć, ale kochał swoją rodzinę i nie chciał, by spotkała ich krzywda.
- A Czarny Pan? Czy nie ukarał go za zdradę?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Chester Rookwood (1953), Ulysses Rookwood (1623)




Wiadomości w tym wątku
[12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Chester Rookwood - 28.02.2024, 09:09
RE: [12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 29.02.2024, 00:03
RE: [12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Chester Rookwood - 03.03.2024, 01:36
RE: [12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 04.03.2024, 17:22
RE: [12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Chester Rookwood - 14.03.2024, 23:27
RE: [12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 15.03.2024, 02:20
RE: [12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Chester Rookwood - 28.03.2024, 00:56
RE: [12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 30.03.2024, 18:29

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa