Cóż, pewnie tak się to skończy, jak zawsze, Ger będzie go holowała do domu, albo pójdą do niej, bo było bliżej, jak wiele razy wcześniej. Tyle, że teraz jednak było trochę inaczej, ale nie zamierzała tego specjalnie przeżywać. Wydawało jej się, że jedno i drugie tego potrzebuje.
Ulżyło jej, naprawdę jej ulżyło, kiedy się zaśmiał. Kryzys zażegnany? Chyba, ważne, że chociaż na chwilę. No i przytaknął na jej propozycję. Miała nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży, jak zawsze.
- No jestem. - Uśmiechnęła się od ucha do ucha, bo zmiana nastroju Jonathana wpłynęła również na nią. - Każesz mi pić samej? To niegrzeczne. - Oczywiście nie zamierzała go zmuszać, siłą mu nie będzie przecież wlewała alkoholu do gardła, aż taka okrutna nie była.
- Masz rację, a co najgorsze, mogą nas też wziąć za jednych z tych zboczeńców, chyba wolelibyśmy tego uniknąć. - Ruszyła się od razu, podbiegła do niego szybkim krokiem i odruchowo złapała mężczyznę pod rękę, chociaż chwilę wcześniej powiedział, że ma go nie dotykać, tyle, że był to dla niej naturalny gest, wiele razy przemierzali ulice właśnie w ten sposób.
- Dobra, wchodzimy do pierwszego baru, który się nawinie, obojętne jaka będzie to speluna. - Byli bogaci, mogli odwiedzać najdroższe miejsca w Londynie, ale to nie było istotne w tej chwili. Liczyła się bliskość wodopoju, którego potrzebowali w tej chwili, znaczy Geraldine potrzebowała.
Minęło ledwie kilka minut, kiedy natknęli się na niewielki pub, schowany w jeden z wielu uliczek. - Tutaj. - Pociągnęła Jonathana ze sobą do środka. - Zajmij stolik. - Powiedziała jeszcze, a później skierowała się w stronę baru, aby zamówić butelkę whisky. W środku nie było wiele osób, najwyraźniej to miejsce nie cieszyło się dużą klientelą, jej jednak w niczym to nie przeszkadzało, w końcu miała się tu tylko napić. Poprosiła barmana o dwie szklanki, tak gdyby jednak naszła go ochota na picie. Znalazła się przy stoliku całkiem szybko, postawiła butelkę i szklanki na stole i usiadła. Nie odezwała się słowem, tylko wzięła butelkę w dłoń i nalała alkoholu do jednej ze szklanek, po czym spojrzała na swojego przyjaciela pokazując mu tą pustą, to był moment, w którym mógł zdecydować, czy ma ochotę się z nią napić.