04.03.2024, 21:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.04.2024, 09:33 przez Samuel McGonagall.)
Chwila przerwy nie była mu niezbędna, wręcz przeciwnie – był w tej komfortowej sytuacji, że to robota była mu największą przyjemnością, odskocznią od niesfornych myśli, które czasem jak komary oblepiały i nakłuwały błogosławiony spokój ducha, pozostawiając po sobie drapiące bąble. O nie, praca działała na te nieznośne pasożyty odstraszająco, koncentracja na roślinach, na docelowym ułożeniu, długości, na porządkach w obejściu... To było bosko proste, biegło od punktu a do punktu b, miało swój początek i koniec.
Rozmowy takie nie były.
Samuelowi aż nazbyt często zdarzało się podczas zleceń w przeciągu tych dwóch mięsięcy przymusowo spędzanych w Dolinie Godryka, brodzić pośród niezrozumiałych aluzji. Nie żeby celowo, ale całkiem przypadkiem zdarzało mu się już obrażać klientów. Nie rozumieć sugestii zaszytych w sugestywnym uniesieniu brwi, albo określonym, obcym dla nienawykłego ucha tonie. Dlatego to nie pracy się lękał, a rozmów ze zleceniodawcą. Pracę znał. Zasad małej, niezobowiązującej rozmowy już niekoniecznie. Czy w ogóle były jakieś zasady?
– Zwykłem robić to, za co mi zapłacono najlepiej jak potrafię – odpowiedział, podnosząc się znad zagonu, ukrywając dłonie w już-nie-białej ścierce, zadzieżgniętej za pasem poprzecieranych jeasnów. – ... panie Nott. – dodał trochę niezręcznie, bo przypominając sobie, że niektórzy, co bogatsi klienci, niechętnie patrzyli na takie spoufalanie się, a niewątpliwie pan Nott do nich należał. Wystarczyło spojrzeć na obejście, przez okno dostrzec wyposażenie domu. – Przyjąłem akuratnie spore zlecenie u Longbottomów, ale do sierpnia powinienem się uwinąć. Jeśli dzisiaj i jutro pójdzie wszystko po Pańskiej myśli, trzeba będzie tylko strzyc trawę co kilka dni. Będąc w okolicy mogę tego dopilnować. – o słodka nieświadomości, Sam nie miał pojęcia, jakiego psikusa sprawią mu i wszystkim czarodziejom magiczne anomalie. Już niedługo przystrzyżenie trawnika raz na kilka dni mogło się okazać karkołomnym wyzwaniem.
Zaraz jednak coś zgrzytnęło w umyśle zatrudnionego czarodzieja, gdy zdał sobie sprawę, z pozyskanej informacji.
– Coś nie tak z końmi? Są zaniedbane? Mogę je obejrzeć, jeśli im coś dolega, znam kilka dobrych niedrogich sposobów by ulżyć w bólu i przyspieszyć leczenie. – zaproponował, odkrywając przed zleceniodawcą, jak bardzo obchodziły go zwierzęta. Odwrotnie proporcjonalnie do koniuszego i jego ewentualnego losu.
Rozmowy takie nie były.
Samuelowi aż nazbyt często zdarzało się podczas zleceń w przeciągu tych dwóch mięsięcy przymusowo spędzanych w Dolinie Godryka, brodzić pośród niezrozumiałych aluzji. Nie żeby celowo, ale całkiem przypadkiem zdarzało mu się już obrażać klientów. Nie rozumieć sugestii zaszytych w sugestywnym uniesieniu brwi, albo określonym, obcym dla nienawykłego ucha tonie. Dlatego to nie pracy się lękał, a rozmów ze zleceniodawcą. Pracę znał. Zasad małej, niezobowiązującej rozmowy już niekoniecznie. Czy w ogóle były jakieś zasady?
– Zwykłem robić to, za co mi zapłacono najlepiej jak potrafię – odpowiedział, podnosząc się znad zagonu, ukrywając dłonie w już-nie-białej ścierce, zadzieżgniętej za pasem poprzecieranych jeasnów. – ... panie Nott. – dodał trochę niezręcznie, bo przypominając sobie, że niektórzy, co bogatsi klienci, niechętnie patrzyli na takie spoufalanie się, a niewątpliwie pan Nott do nich należał. Wystarczyło spojrzeć na obejście, przez okno dostrzec wyposażenie domu. – Przyjąłem akuratnie spore zlecenie u Longbottomów, ale do sierpnia powinienem się uwinąć. Jeśli dzisiaj i jutro pójdzie wszystko po Pańskiej myśli, trzeba będzie tylko strzyc trawę co kilka dni. Będąc w okolicy mogę tego dopilnować. – o słodka nieświadomości, Sam nie miał pojęcia, jakiego psikusa sprawią mu i wszystkim czarodziejom magiczne anomalie. Już niedługo przystrzyżenie trawnika raz na kilka dni mogło się okazać karkołomnym wyzwaniem.
Zaraz jednak coś zgrzytnęło w umyśle zatrudnionego czarodzieja, gdy zdał sobie sprawę, z pozyskanej informacji.
– Coś nie tak z końmi? Są zaniedbane? Mogę je obejrzeć, jeśli im coś dolega, znam kilka dobrych niedrogich sposobów by ulżyć w bólu i przyspieszyć leczenie. – zaproponował, odkrywając przed zleceniodawcą, jak bardzo obchodziły go zwierzęta. Odwrotnie proporcjonalnie do koniuszego i jego ewentualnego losu.