- To nie do końca tak... - Próbowała nie zakrztusić się alkoholem, który właśnie wlewała sobie do gardła, to już druga taka sytuacja przy Urquarcie, jednak wolałaby uniknąć śmierci przez zadławienie. Tym razem udało jej się samej zapanować nad tym nagłym atakiem.
- Zawsze mogło być gorzej. - Dodała jeszcze, bo faktycznie alkohol nie był z najwyżej półki, ale nie przeszkadzało jej to zupełnie w tym, aby go w siebie wlewać. Ger nie zakładała, że będzie mało piła, więc wcale nie powstrzymywała się przed upijaniem kolejnych łyków ze szklanki. To było to, czego potrzebowała w tej chwili. Ostatnio piła zdecydowanie za dużo.
- Nie wiem, czy jestem dobra w utrzymywaniu tajemnic, mogę obiecać, że będę milczeć jak grób, ale jak to między wami działa? Nie będzie nic wiedział? - Nie obchodziło jej zupełnie do czego zmierza. - Właściwie, to on chyba nie wiedział nic o tym, co się wydarzyło, co? - Chyba sama była w stanie sobie odpowiedzieć na pytanie zadane przed chwilą. Jonathan uświadamiał drugiego z braci o tym, o czym chciał. Mógł więc mieć swoje tajemnice.
Dopiła zawartość swojej szklanki do końca, jednym haustem. Sama nie wiedziała, czy postępuje słusznie, w końcu przyjaźniła się z obojgiem z nich, jednak, gdyby siedzieli przed nią w osobnych ciałach, to nie dzieliłaby się między nimi ich tajemnicami, także chyba wiedziała, jak powinna postąpić, chociaż może nie było to do końca w porządku.
Sięgnęła po fajkę i wsadziła ją sobie do ust, paliła strasznie dużo, ale tak to już jest z tym małym uzależnieniem, jeden dymek więcej nie powinien jej zaszkodzić.