06.03.2024, 18:56 ✶
Oczywiście nie mógłby się zgodzić z Malfoyem. Cała ta sytuacja była w jego mniemaniu jak najbardziej śmieszna – a poziom komizmu rósł wprost proporcjonalnie do irytacji blondyna. Choć nie tylko. Wraz z rozbawieniem rosła również ciekawość, bo jednak nie sposób byłoby nie zauważyć dość interesującego faktu – najwyraźniej to nie utarczka z klientem drażniła w tym wszystkim Renigalda najbardziej. Przeciwnie, ten temat stosunkowo szybko został zepchnięty na dalszy plan. Zbyt szybko, jeśli chodziło o zdanie Terry’ego. W jakiś przewrotny sposób liczył bowiem być może na to, że Malfoy zdenerwuje się sytuacją nieco bardziej. Choć może… nie było wcale czego żałować, skoro wyglądało na to, że powód, dla którego ten usiłował znaleźć Penny, mógł okazać się znacznie bardziej interesujący.
A Terrance nie mógł przecież tak po prostu dojść do wniosku, że nie była to jego sprawa.
Zresztą… nawet gdyby do takiego doszedł, to i tak mało prawdopodobnym wydawało się, by w związku z tym miał sobie podarować wetknięcie nosa w tę sprawę.
– A co właściwie miałaby mi powiedzieć o wczoraj? – uniósł lekko brwi, przyglądając się Malfoyowi z zainteresowaniem. Podszedł ponownie do lady, z której zgarnął porzucony wisiorek. Ten natomiast, po krótkiej chwili namysłu, odłożył na jedną z półek znajdujących się pod ladą. Na ten moment powinno to być dla niego odpowiednie miejsce – do czasu, gdy kiedyś albo on, albo Penny zajrzą w to miejsce i zdecydują się, co dalej z nim zrobić. Albo gdy ponownie pojawi się jego niezadowolony nabywca, tym razem domagając się być może zwrotu zakupionego towaru.
– Coś cię ewidentnie gryzie i naprawdę mam szczerą nadzieję, że nie chcesz o tym rozmawiać przy herbacie i ciasteczkach – kolejna wypowiedź kierowana do Renigalda wciąż utrzymana była w tonacji raczej żartobliwej, podszytej drobną złośliwością. Gdzieś pomiędzy poszczególnymi słowami czaiło się również zainteresowanie kwestią nurtującą Malfoya, jednak to być może dało się dość łatwo przeoczyć. – Ale jeżeli chodzi o to, że po prostu bardzo chcesz umówić się z Penny, ale boisz się zapytać, to nie ma sprawy, mogę jej to przekazać. Albo po prostu wyślij jej sowę, będzie łatwiej niż pytać tak bezpośrednio.
Nie miał pojęcia, że jego żart w zasadzie trafiał dość blisko problemu, jaki gryzł blondyna. Penny bowiem rzeczywiście nie miała jeszcze okazji opowiedzieć mu o niczym interesującym, co miałoby się wydarzyć poprzedniego dnia, a on sam najwyraźniej nie zdążył zapoznać się z całkiem jeszcze świeżymi plotkami. Gdyby jednak wiedział… pewnie i tak ani przez sekundę nie zawahałby się przed wypowiedzeniem swoich słów. Wręcz przeciwnie – zapewne uznałby je za jeszcze zabawniejsze i tym bardziej warte wypowiedzenia na głos. Niezależnie od tego, że najpewniej również w tym temacie opinia Malfoya mogła być skrajnie różna od jego własnej.
A Terrance nie mógł przecież tak po prostu dojść do wniosku, że nie była to jego sprawa.
Zresztą… nawet gdyby do takiego doszedł, to i tak mało prawdopodobnym wydawało się, by w związku z tym miał sobie podarować wetknięcie nosa w tę sprawę.
– A co właściwie miałaby mi powiedzieć o wczoraj? – uniósł lekko brwi, przyglądając się Malfoyowi z zainteresowaniem. Podszedł ponownie do lady, z której zgarnął porzucony wisiorek. Ten natomiast, po krótkiej chwili namysłu, odłożył na jedną z półek znajdujących się pod ladą. Na ten moment powinno to być dla niego odpowiednie miejsce – do czasu, gdy kiedyś albo on, albo Penny zajrzą w to miejsce i zdecydują się, co dalej z nim zrobić. Albo gdy ponownie pojawi się jego niezadowolony nabywca, tym razem domagając się być może zwrotu zakupionego towaru.
– Coś cię ewidentnie gryzie i naprawdę mam szczerą nadzieję, że nie chcesz o tym rozmawiać przy herbacie i ciasteczkach – kolejna wypowiedź kierowana do Renigalda wciąż utrzymana była w tonacji raczej żartobliwej, podszytej drobną złośliwością. Gdzieś pomiędzy poszczególnymi słowami czaiło się również zainteresowanie kwestią nurtującą Malfoya, jednak to być może dało się dość łatwo przeoczyć. – Ale jeżeli chodzi o to, że po prostu bardzo chcesz umówić się z Penny, ale boisz się zapytać, to nie ma sprawy, mogę jej to przekazać. Albo po prostu wyślij jej sowę, będzie łatwiej niż pytać tak bezpośrednio.
Nie miał pojęcia, że jego żart w zasadzie trafiał dość blisko problemu, jaki gryzł blondyna. Penny bowiem rzeczywiście nie miała jeszcze okazji opowiedzieć mu o niczym interesującym, co miałoby się wydarzyć poprzedniego dnia, a on sam najwyraźniej nie zdążył zapoznać się z całkiem jeszcze świeżymi plotkami. Gdyby jednak wiedział… pewnie i tak ani przez sekundę nie zawahałby się przed wypowiedzeniem swoich słów. Wręcz przeciwnie – zapewne uznałby je za jeszcze zabawniejsze i tym bardziej warte wypowiedzenia na głos. Niezależnie od tego, że najpewniej również w tym temacie opinia Malfoya mogła być skrajnie różna od jego własnej.