06.03.2024, 20:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.03.2024, 20:12 przez Erik Longbottom.)
Przeciwnik znalazł się poza zasięgiem ich wzroku i wszystko wskazywało na to, że już było po nim. Zdaniem Erika był to wystarczający powód do radości. Nie musiał własnoręcznie łamać truposzowi pojedynczych kości, czy na własne oczy widzieć, jak ten obraca się w pył. Odepchnięcie inferiusa ku ścianie jaskini pozwoliło oczyścić nieco pole bitwy, a przede wszystkim uchroniło Morfeusza przed potencjalnym atakiem z zaskoczenia, gdy czarodziej mocował się z jakimś... Łańcuchem?
Longbottom nie był pewien, a nie mógł też na dłużej skupić się na poczynaniach wuja, gdy wokół niego latały zaklęcia. Mimowolnie zrobił krok w tył, chłonąc krajobraz toczącej się przed nim bitwy, nie wiedząc, czy powinien w ogóle dorzucać swoje trzy grosze. A nawet Brenna postanowiła dać coś od siebie i związać dwójkę wrogich jednostek. Przeklął w myślach.
— Nikt nie umiera! — warknął mocnym głosem na rozkazy rzucane przez Morfeusza, jednak nie sprzeciwił się im w żaden sposób. Wręcz wystąpił naprzeciw, gotów w razie czego ochronić najbliższą osobę przed niespodziewanym atakiem ze strony truposzy. — A już na pewno nie dzisiaj.
Obserwował, jak Brenna jest podnoszona z ziemi przy asyście Heather i Vincenta. Z trudem zwalczył instynkt, aby sam się nie rzucić w jej stronę, jednak wiedział, że to bez sensu. Powinni sobie poradzić. Muszą sobie poradzić. Doprowadzi siostrę do porządku, gdy znajdą się na statku.
Dupy jej z nogi powyrywam, pomyślał, nie przejmując się zbytnio złą konstrukcją powiedzonka. Nie przejmował się także tym, że w gruncie rzeczy się mylił, bo gdzie w tej całej sytuacji była wina Brenny? , Po jakiej wizji doświadczył, wiedział jednak jedno: chciał mieć siostrę, na którą mógłby krzyczeć i było to lepsze niż martwa siostra.
— Dora, możesz się podnieść? — zawołał, decydując się dopaść do panny Crawley i unieść ją do góry, co by postawił ją na nogi.
Chcąc na wszelki wypadek utrudnić tropuszom dostanie się do nich, Erik próbował także wznieść tarczę obronną. Wraz z tym, jak kolejne osoby zmierzały w stronę wyjścia z jaskini, wycofywał się wraz z nimi, opuszczając grotę jako ostatni.
Longbottom nie był pewien, a nie mógł też na dłużej skupić się na poczynaniach wuja, gdy wokół niego latały zaklęcia. Mimowolnie zrobił krok w tył, chłonąc krajobraz toczącej się przed nim bitwy, nie wiedząc, czy powinien w ogóle dorzucać swoje trzy grosze. A nawet Brenna postanowiła dać coś od siebie i związać dwójkę wrogich jednostek. Przeklął w myślach.
— Nikt nie umiera! — warknął mocnym głosem na rozkazy rzucane przez Morfeusza, jednak nie sprzeciwił się im w żaden sposób. Wręcz wystąpił naprzeciw, gotów w razie czego ochronić najbliższą osobę przed niespodziewanym atakiem ze strony truposzy. — A już na pewno nie dzisiaj.
Obserwował, jak Brenna jest podnoszona z ziemi przy asyście Heather i Vincenta. Z trudem zwalczył instynkt, aby sam się nie rzucić w jej stronę, jednak wiedział, że to bez sensu. Powinni sobie poradzić. Muszą sobie poradzić. Doprowadzi siostrę do porządku, gdy znajdą się na statku.
Dupy jej z nogi powyrywam, pomyślał, nie przejmując się zbytnio złą konstrukcją powiedzonka. Nie przejmował się także tym, że w gruncie rzeczy się mylił, bo gdzie w tej całej sytuacji była wina Brenny? , Po jakiej wizji doświadczył, wiedział jednak jedno: chciał mieć siostrę, na którą mógłby krzyczeć i było to lepsze niż martwa siostra.
— Dora, możesz się podnieść? — zawołał, decydując się dopaść do panny Crawley i unieść ją do góry, co by postawił ją na nogi.
Chcąc na wszelki wypadek utrudnić tropuszom dostanie się do nich, Erik próbował także wznieść tarczę obronną. Wraz z tym, jak kolejne osoby zmierzały w stronę wyjścia z jaskini, wycofywał się wraz z nimi, opuszczając grotę jako ostatni.
(Aktywność Fizyczna) Próba postawienia Dory na nogi
Rzut PO 1d100 - 7
Akcja nieudana
Akcja nieudana
(Rozproszenie) Próba wzniesienia tarczy obronnej
Rzut N 1d100 - 14
Akcja nieudana
Akcja nieudana
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞