07.03.2024, 03:08 ✶
Dora poczuła przypływ magii, to jak owinęło ją powietrze, mierzwiąc włosy, ale jednocześnie coś było mocno nie tak. Może faktycznie była to jej wina, a może oblepiająca gardło woń popiołu zrobiła swoje, jakby jaskinia bardzo chciała, żeby ci którzy do niej weszli, tak łatwo już jej nie opuścili. Wiatr sprowadził ją na kolana, a Crawley jęknęła, czując ból nie tyle w nogach, co promieniujący z prawej dłoni. Nie musiała być orłem z medycyny (ale czas spędzony w szpitalu nieco pomagał) aby szybko doszła do wniosku, że powinna przynajmniej na razie darować sobie czarowanie, albo raczej - że nie będzie w stanie wiele aktualnie zdziałać.
- Co? - wybąkała, kiedy dotarł do niej głos Morpheusa i zrobiła na tę rewelację wielkie oczy. Czy on właśnie sugerował, że miała złapać za przedmiot zaraz po tym, kiedy on padnie martwy? Przedmiot, który jak sugerował, miałby go zabić.
Z chwilowego osłupienia wyrwał ją głos Erika, który dopadł do niej zaraz i wyciągnął do niej ręce. Przeniosła na niego błękitne spojrzenie i kiwnęła pośpiesznie głową, przy jego pomocy podnosząc się za nogi i nie zastanawiając się już dłużej, rzuciła się z resztą towarzystwa do wyjścia.
- Co? - wybąkała, kiedy dotarł do niej głos Morpheusa i zrobiła na tę rewelację wielkie oczy. Czy on właśnie sugerował, że miała złapać za przedmiot zaraz po tym, kiedy on padnie martwy? Przedmiot, który jak sugerował, miałby go zabić.
Z chwilowego osłupienia wyrwał ją głos Erika, który dopadł do niej zaraz i wyciągnął do niej ręce. Przeniosła na niego błękitne spojrzenie i kiwnęła pośpiesznie głową, przy jego pomocy podnosząc się za nogi i nie zastanawiając się już dłużej, rzuciła się z resztą towarzystwa do wyjścia.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.