07.03.2024, 16:41 ✶
– No, no w domu, jasne, uważaj bo, ładnie tak kłamać? – rzucił inny głos, zza niego. Dziewczęcy, choć nie da się ukryć, że spośród całej bandy ten był najbardziej nieprzyjemny, niosący w sobie całką jawną groźbę, jak odsłonięty z pochwy nóż. – Myślisz, żem Cie nie widziała jak poszłeś szczać pod ściane? Nie znam Cie, więc musisz być tym nowym z Zielonych Gadów, nie wiem co Cie pojebało, że wlazłeś na nasz teren, ale nie licz, że wypuścimy Cię za darmo gównojadzie!
Była szczupła, łykowata, o wściekle rudych, krótkich i poszarpanych włosach. Nosiła się po chłopięcu, ale z coraz większym trudem mogła ukrywać domagającą się posłuchu naturę, wypychającą jej biust i biodra. W ustach trzymała ćmiący się papieros, jej zielonkawe oczy utkwione były w Neilu, tak jakby samym spojrzeniem chciała go zanihilować.
Musiał ją wyminąć przechodząc zaułkiem, musiał jej nie zauważyć, a teraz zdało się, że przez tą ukrytą figurę padł szach i mat. Na brzmienie nazwy drugiego gangu, pozostała dwójka chwyciła momentalnie inaczej różdżki, a piegusek już nie był tak przyjaźnie nastawiony do pana Mądrali. Zacisnął zęby, szczerbaty też zdawał się wcale nie być aż tak radosny na myśl o bitce. Postąpił dwa kroki do tyłu.
Jeśli Neil myślał, że atmosfera była gęsta, to teraz zdawała się nie do przebicia. Wszyscy czekali w napięciu na jego ruch, gotowi wybić mu z ręki różdżkę z ręki, jeśli tylko zdecydowałby się po nią sięgnąć, czy choćby ujawnić jej lokalizację.
Była szczupła, łykowata, o wściekle rudych, krótkich i poszarpanych włosach. Nosiła się po chłopięcu, ale z coraz większym trudem mogła ukrywać domagającą się posłuchu naturę, wypychającą jej biust i biodra. W ustach trzymała ćmiący się papieros, jej zielonkawe oczy utkwione były w Neilu, tak jakby samym spojrzeniem chciała go zanihilować.
Musiał ją wyminąć przechodząc zaułkiem, musiał jej nie zauważyć, a teraz zdało się, że przez tą ukrytą figurę padł szach i mat. Na brzmienie nazwy drugiego gangu, pozostała dwójka chwyciła momentalnie inaczej różdżki, a piegusek już nie był tak przyjaźnie nastawiony do pana Mądrali. Zacisnął zęby, szczerbaty też zdawał się wcale nie być aż tak radosny na myśl o bitce. Postąpił dwa kroki do tyłu.
Jeśli Neil myślał, że atmosfera była gęsta, to teraz zdawała się nie do przebicia. Wszyscy czekali w napięciu na jego ruch, gotowi wybić mu z ręki różdżkę z ręki, jeśli tylko zdecydowałby się po nią sięgnąć, czy choćby ujawnić jej lokalizację.