08.03.2024, 00:03 ✶
Okres około świąteczny był pełen pięknych emocji, jednak póki co korzystali z jeszcze chwili spokoju. Pierwsi goście zjadą się tu dopiero za dwa dni. Ciotka z Ameryki, rodzina ze wsi, przyjaciele z Francji oraz kuzynka co za męża wzięła sobie Niemca, ha tfu na wszystkich szwabów. Służba miała idealnie rozplanowany grafik, w końcu do ostatniego dnia będą dbać o porządek w domu, będą piec i pilnować, aby choinka wyglądała idealnie. Później w Wigilię, nie będą ze swoimi rodzinami, tylko też będą tu, służyć za taką samą dniówkę, jak w każdy inny dzień roku.
Wchodząc do domu czarodziej przyciągnął za sobą zimne powietrze, które rozlało się po pustym pokoju. Regały z książkami przy ścianach, toporny stół na środku, a na nim zgaszona lampka i cała sterta papierów, teczek i książek ułożonych w elegancki stosik, wszystko posegregowane. Miękki dywan tłumił kroki gdy mężczyzna szedł przez pokój i zbierał z podeszew jego butów odpadający, biały śnieg wymykający się spod działania czaru.
Z głębi mieszkania wydobywał się cichy dźwięk świątecznej muzyki z radia. Szurnięcie krzesłem w pokoju obok i szybkie, miękkie kroki na korytarzu prowadzącego do schodów. Baletki uderzały rytmicznie o stopnie i niedługo po tym, z dolnego piętra do uszu czarodzieja dobiegł kobiecy śmiech, zaraz błyskawicznie ściszony, gdy kobieta zdała sobie sprawę, że może obudzić śpiące na piętrze dziecko, nad którym jeszcze chwilę miała czuwać opiekunka. Zatrudniona kobieta gładziła głowę szkraba, nucąc coraz ciszej kołysankę, chcąc odczekać, aż jej ulubieniec na pewno zaśnie i nie zostanie przypadkiem wybudzony gdy zabierze rękę spod jego głowy i zgasi światło. Coraz częściej próbował spać bez zapalonej lampki w pokoju, choć warunkiem były otwarte na korytarz drzwi i światło w nim.
Wchodząc do domu czarodziej przyciągnął za sobą zimne powietrze, które rozlało się po pustym pokoju. Regały z książkami przy ścianach, toporny stół na środku, a na nim zgaszona lampka i cała sterta papierów, teczek i książek ułożonych w elegancki stosik, wszystko posegregowane. Miękki dywan tłumił kroki gdy mężczyzna szedł przez pokój i zbierał z podeszew jego butów odpadający, biały śnieg wymykający się spod działania czaru.
Z głębi mieszkania wydobywał się cichy dźwięk świątecznej muzyki z radia. Szurnięcie krzesłem w pokoju obok i szybkie, miękkie kroki na korytarzu prowadzącego do schodów. Baletki uderzały rytmicznie o stopnie i niedługo po tym, z dolnego piętra do uszu czarodzieja dobiegł kobiecy śmiech, zaraz błyskawicznie ściszony, gdy kobieta zdała sobie sprawę, że może obudzić śpiące na piętrze dziecko, nad którym jeszcze chwilę miała czuwać opiekunka. Zatrudniona kobieta gładziła głowę szkraba, nucąc coraz ciszej kołysankę, chcąc odczekać, aż jej ulubieniec na pewno zaśnie i nie zostanie przypadkiem wybudzony gdy zabierze rękę spod jego głowy i zgasi światło. Coraz częściej próbował spać bez zapalonej lampki w pokoju, choć warunkiem były otwarte na korytarz drzwi i światło w nim.