Rodolphus nie bardzo miał wybór i dobrze było dla niego, że chociaż teraz, w tej chwili zaufał Nicholasowi. Nic się nie działo. Nic się nie stało. Po prostu Travers pierwszy raz został niespodziewanie zaskoczony pojawieniem nagle niespodziewanej osoby. Niby był czujny na otoczenie, a tu nagle Rodolphus mu wyrósł z chodnika. Gdzie wzrokiem wcześniej podążał za plecami członka swojej rodziny. Zwyczajny przypadek. U każdego może się to zdarzyć.
Mimo zaufania, jakim siebie darzyli w pewnych granicach ostrożności, to jak na niewymownych przystało, nie wtrącali się do innych spraw prywatnych. Tajnych, o których nie musieli nic wiedzieć. Przy współpracy z Mulciberem, obaj tego się nawet mogli nauczyć. Douczyć i doświadczyć.
- Nie ma problemu. Wejdziemy gdzie będziesz chciał. Albo poczekam na zewnątrz i odbierzesz.Nie miał nic przeciwko. Jak coś mieli po drodze, mogli to ogarnąć. Wielu pracowników z Ministerstwa, wracało razem. Nic podejrzanego. Nawet najczęściej to widać w grupkach kobiecych czy męskich. Młodych ludzi. Więc i ich sytuacja nie powinna za bardzo wzbudzać podejrzeń. Biorąc też pod uwagę to, że pewnie nadal wierzono o trwałych zaręczynach Lestrange’a z Black.
Nicholas doszedł do siebie, ale nie wiedział, że zdradzał po sobie jeszcze odznaki bladości na twarzy, która powoli zanikała. Być może wywołany przypadkiem strach, naruszył objawy jego choroby. Na szczęście jednak, nie skończyło się to tragicznie.
Najbliżej mieli po drodze spożywczy, więc tam wstąpili. Nicholas kupił szczególnie produkty żywnościowe bez laktozy i w większości warzywne i owocowe. Wziął też napoje i jeżeli było coś, co preferował Rodolphus, zachęcił go do wzięcia. Żeby nie było, że będzie zmuszony jeść tylko to, co mógł w sumie sam Nicholas. Mieszkają razem, przynajmniej przez jakiś czas, to niech też czuje się jak u siebie.
Kiedy to mieli załatwione, opuściwszy sklep, ruszyli ulicą dalej. Być może zbliżali się do jednego z punktów związanego z eliksirami.- Tutaj? Czy w innym miejscu masz odbiór?
Zapytał, wskazując na jeden ze sklepów z eliksirami jakiejś uzdrowicielki. Nie miał pojęcia, u kogo Rodolphus zamawia i kupuje. Nicholas eliksiry kupował od znajomej. Bezpośrednio.