08.03.2024, 19:44 ✶
Przez to, że pozostawał w zasięgu mediów już od lat, przywykł do tego, że reporterzy na ulicy potrafili pytać go o najróżniejsze rzeczy. A wszystko przez to, że maczał palce w wielu projektach, a i gazety znały różne jego oblicza. Ofiara ataku wilkołaka w czasach nastoletnich, złote dziecko Longbottomów, Brygadzista - rzecznik prasowy. Mogli go pytać o pracę, innych celebrytów, problemy społeczne czy działalność charytatywną krewniaków. Erik nie byłby zdziwiony, jakby na pewnym etapie stwierdzili, że potrafi też przepowiadać pogodę. Pan Pogodynek za trzy galeony, phi. Istny człowiek renesansu.
— Po części — odparł, marszcząc lekko brwi. — Obawiam się, że tym razem dziennikarze obejdą się smakiem. Nie przyniosłem wieści o serii morderstw, jakie można by było puścić w eter. — Uśmiechnął się półgębkiem. Przez ostatnie wydarzenia takie żarty nie były zbyt smaczne, jednak jak dotąd do takich ataków nie doszło, więc poruszali się w świecie teorii i domysłów. A odrobina humoru nikomu jeszcze nie zaszkodziła. — A młodych absolwentów chyba nie trzeba do niczego zachęcać. Sami lgną.
Wprawdzie naukę w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie miał już dawno za sobą, jednak widział, że Ministerstwo Magii nie miało jakichś okropnych problemów kadrowych. Ludzie byli przyjmowani i szkoleni, tylko trudno było przydzielić ich gdzieś, gdzie faktycznie zdobyliby cenne doświadczenie. Być może między innymi dlatego Beltane było tak słabo obsadzone. Postawiono na sprawdzony, doświadczony zespół, a większość młodzików trzymano w innych miejscach. Niby mądrze, jednak... Kiedyś i oni będą musieli sprawdzić, na co ich stać.
— A tak na poważnie, to mam przeprowadzić pogadankę o bezpieczeństwie — przyznał, przyjmując od Philipa jeden listek gumy balonowej. Rozwinął niespiesznie papierek, aby zaraz wsunąć jagodowy przysmak do ust. — Wiesz, typowe ostrzeżenia co do nieostrożnych kąpieli, korzystania z Błędnego po libacjach zamiast pakowania się w teleportację łączną... Same cudowne rzeczy. — Wywrócił teatralnie oczami. — Mam nadzieję, że przynajmniej na dzieciaki podziała. Może nikomu nie wpadnie do głowy testowanie niedorobionych zaklęć w centrum miasta.
Nie dziwił się, że szefostwo próbowało zaskarbić sobie chociaż trochę przychylności opinii publicznej. Hogwart zamknął swe podwoje na resztę lata, a więc kraj wypełnił się uczniami, którzy na co dzień odcięci byli od tego, co działo się w Londynie czy Dolinie Godryka. Mogli co najwyżej kierować się tym, co produkowały media lub czytali w prywatnej korespondencji. Rodzice musieli być zmartwieni; Beltane uderzyło przede wszystkim w dorosłych, a co jeśli coś wydarzy się w Lammas lub w losowy dzień?
— W sumie, co słychać teraz w świecie sportu? — spróbował zagaić, rozglądając się przy tym na prawo i lewo. — Mamy lato, więc to chyba teraz główny punkt programu, co? Sport... I celebryci.
— Po części — odparł, marszcząc lekko brwi. — Obawiam się, że tym razem dziennikarze obejdą się smakiem. Nie przyniosłem wieści o serii morderstw, jakie można by było puścić w eter. — Uśmiechnął się półgębkiem. Przez ostatnie wydarzenia takie żarty nie były zbyt smaczne, jednak jak dotąd do takich ataków nie doszło, więc poruszali się w świecie teorii i domysłów. A odrobina humoru nikomu jeszcze nie zaszkodziła. — A młodych absolwentów chyba nie trzeba do niczego zachęcać. Sami lgną.
Wprawdzie naukę w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie miał już dawno za sobą, jednak widział, że Ministerstwo Magii nie miało jakichś okropnych problemów kadrowych. Ludzie byli przyjmowani i szkoleni, tylko trudno było przydzielić ich gdzieś, gdzie faktycznie zdobyliby cenne doświadczenie. Być może między innymi dlatego Beltane było tak słabo obsadzone. Postawiono na sprawdzony, doświadczony zespół, a większość młodzików trzymano w innych miejscach. Niby mądrze, jednak... Kiedyś i oni będą musieli sprawdzić, na co ich stać.
— A tak na poważnie, to mam przeprowadzić pogadankę o bezpieczeństwie — przyznał, przyjmując od Philipa jeden listek gumy balonowej. Rozwinął niespiesznie papierek, aby zaraz wsunąć jagodowy przysmak do ust. — Wiesz, typowe ostrzeżenia co do nieostrożnych kąpieli, korzystania z Błędnego po libacjach zamiast pakowania się w teleportację łączną... Same cudowne rzeczy. — Wywrócił teatralnie oczami. — Mam nadzieję, że przynajmniej na dzieciaki podziała. Może nikomu nie wpadnie do głowy testowanie niedorobionych zaklęć w centrum miasta.
Nie dziwił się, że szefostwo próbowało zaskarbić sobie chociaż trochę przychylności opinii publicznej. Hogwart zamknął swe podwoje na resztę lata, a więc kraj wypełnił się uczniami, którzy na co dzień odcięci byli od tego, co działo się w Londynie czy Dolinie Godryka. Mogli co najwyżej kierować się tym, co produkowały media lub czytali w prywatnej korespondencji. Rodzice musieli być zmartwieni; Beltane uderzyło przede wszystkim w dorosłych, a co jeśli coś wydarzy się w Lammas lub w losowy dzień?
— W sumie, co słychać teraz w świecie sportu? — spróbował zagaić, rozglądając się przy tym na prawo i lewo. — Mamy lato, więc to chyba teraz główny punkt programu, co? Sport... I celebryci.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞