08.03.2024, 20:58 ✶
Podniósł głowę znad gazety, żeby spojrzeć jej w oczy. Jego twarz wyglądała martwo - nie wyrażała żadnych konkretnych emocji - jedynie pustkę, tak charakterystyczną dla jego oblicza, przytytą resztką uśmiechu sprzed kilku zdań.
- Ruda matka lub babka. - Odpowiedział tonem niesugerującym żartu, chociaż ewidentnie był to żart. Zwłaszcza że kusiło dodać: bo za rudego faceta żadna o zdrowych zmysłach by nie wyszła, ale tego typu docinki rozbawiłyby Persefonę albo Otto, na Wyspach... Cóż, tutaj żyło zdecydowanie więcej rudych ludzi niż w Szwecji, ale to żadne nadzwyczajne odkrycie.
- Właściwie, to nie musisz. - To by przecież znaczyło, że musiała robić cokolwiek poza wydawaniem jego pieniędzy. - Chcesz, to odpowiednie słowo. - Wraz z zaakcentowaniem chcenia, wspomniany wcześniej uśmiech powrócił na jego usta, a on sam chwycił za stojący na blacie kubek i poruszył nim nieco niezręcznie, zmuszając kawę do zawirowania. Sam do końca nie wiedział, dlaczego tak bardzo zależało mu na poprawieniu jej, bo kiedy o tym myślał, ani to była sprawa honoru, ani coś, co warto było jej pokazać. Czy to był jakiś nawyk, którego wcześniej nie zauważył? Nagła potrzeba uszczypliwości? Może to reakcja na zadziorność, jaka wybrzmiała w jej wypowiedzi? - Nie - potwierdził bez cienia wzruszenia to, co powiedziała - nie możesz kontrolować innych, ale kontrolujesz to, gdzie dojdzie do tych spotkań, jak długie będą, z kim ostatecznie podpiszesz kontrakt. Jeżeli napięte nastroje społeczne utrzymają się po tym dłużej, jeżeli tych ataków będzie więcej, a czarodzieje będą w tym wszystkim tak otwarci jak za Leacha - nawiązywał tu do czasów, kiedy za mugolskiego Ministra Magii wielu postanowiło zrezygnować ze stanowisk urzędniczych w ramach protestu - to będzie miało znaczenie. - Zastukał palcami o kubek, a później upił łyk. - Ale podejrzewam, że nawet najdroższy wróżbita nie przewidzi ci tego, co się stanie.
Czy wszystko miało być dobrze?
- Nie potrafisz wskazać, czego się konkretnie boisz? - Zapytał. Dziwne, złe przeczucie. To ta słynna, kobieca intuicja? Na tym etapie, chociaż sytuacja już teraz przyciągała jego duszę w dziwny, nieco przerażający sposób, Degenhardt nie wiedział, czy i w jaki sposób zaangażuje się w te walki. Teoretycznie nie miała więc czego się obawiać - on sam nie przewidział jeszcze, jak bardzo miało mu odbić przez następny rok, do jakiej podłości, do jakiej zgnilizny doprowadzi się w ten, jaki nadejdzie po nim. - Jeżeli sytuacja się pogorszy, zawsze możemy wyjechać do Stanów. - Nie wymienił Francji ani Szwecji, bo w rodzinnych stronach wcale go nie chcieli, a w jej strony wcale wyjeżdżać nie zamierzał.
Ale oni nigdy nie wyjechali do Stanów, a kiełkujący w niej strach przestawał być dla jej męża powodem to troski - wręcz przeciwnie, chciałby usłyszeć o nim więcej.
- Ruda matka lub babka. - Odpowiedział tonem niesugerującym żartu, chociaż ewidentnie był to żart. Zwłaszcza że kusiło dodać: bo za rudego faceta żadna o zdrowych zmysłach by nie wyszła, ale tego typu docinki rozbawiłyby Persefonę albo Otto, na Wyspach... Cóż, tutaj żyło zdecydowanie więcej rudych ludzi niż w Szwecji, ale to żadne nadzwyczajne odkrycie.
- Właściwie, to nie musisz. - To by przecież znaczyło, że musiała robić cokolwiek poza wydawaniem jego pieniędzy. - Chcesz, to odpowiednie słowo. - Wraz z zaakcentowaniem chcenia, wspomniany wcześniej uśmiech powrócił na jego usta, a on sam chwycił za stojący na blacie kubek i poruszył nim nieco niezręcznie, zmuszając kawę do zawirowania. Sam do końca nie wiedział, dlaczego tak bardzo zależało mu na poprawieniu jej, bo kiedy o tym myślał, ani to była sprawa honoru, ani coś, co warto było jej pokazać. Czy to był jakiś nawyk, którego wcześniej nie zauważył? Nagła potrzeba uszczypliwości? Może to reakcja na zadziorność, jaka wybrzmiała w jej wypowiedzi? - Nie - potwierdził bez cienia wzruszenia to, co powiedziała - nie możesz kontrolować innych, ale kontrolujesz to, gdzie dojdzie do tych spotkań, jak długie będą, z kim ostatecznie podpiszesz kontrakt. Jeżeli napięte nastroje społeczne utrzymają się po tym dłużej, jeżeli tych ataków będzie więcej, a czarodzieje będą w tym wszystkim tak otwarci jak za Leacha - nawiązywał tu do czasów, kiedy za mugolskiego Ministra Magii wielu postanowiło zrezygnować ze stanowisk urzędniczych w ramach protestu - to będzie miało znaczenie. - Zastukał palcami o kubek, a później upił łyk. - Ale podejrzewam, że nawet najdroższy wróżbita nie przewidzi ci tego, co się stanie.
Czy wszystko miało być dobrze?
- Nie potrafisz wskazać, czego się konkretnie boisz? - Zapytał. Dziwne, złe przeczucie. To ta słynna, kobieca intuicja? Na tym etapie, chociaż sytuacja już teraz przyciągała jego duszę w dziwny, nieco przerażający sposób, Degenhardt nie wiedział, czy i w jaki sposób zaangażuje się w te walki. Teoretycznie nie miała więc czego się obawiać - on sam nie przewidział jeszcze, jak bardzo miało mu odbić przez następny rok, do jakiej podłości, do jakiej zgnilizny doprowadzi się w ten, jaki nadejdzie po nim. - Jeżeli sytuacja się pogorszy, zawsze możemy wyjechać do Stanów. - Nie wymienił Francji ani Szwecji, bo w rodzinnych stronach wcale go nie chcieli, a w jej strony wcale wyjeżdżać nie zamierzał.
Ale oni nigdy nie wyjechali do Stanów, a kiełkujący w niej strach przestawał być dla jej męża powodem to troski - wręcz przeciwnie, chciałby usłyszeć o nim więcej.
they should be
t e r r i f i e d
of me
t e r r i f i e d
of me