Zauważyła ten wyraz twarzy. Coraz bardziej docierało do niej, że nie jest to dla niego normalne, że zdecydowanie nie powinna tego robić, wiedziała, że złamie mu serce. Miała nadzieję, że jej wybaczyć, zresztą mówiła mu przecież, żeby się w niej nie zakochiwał, już dawno temu, że nie jest dobrym materiałem na to, aby patrzeć na nią w ten sposób.
Wreszcie zrozumiał, skoro już wstał to i ona podniosła swój tyłek. Wzięła ze stoły fajki i zapalniczkę, butelkę niemalże pełną zostawiła, bo ona nie była w tej chwili najważniejsza. Chciała to zrobić szybko, żeby nie dawać sobie zbyt wiele czasu na myślenie, jakie konsekwencje mogą się pojawić przez decyzję, którą podjęła.
- Naprawdę? Możemy więc to przetestować, tylko tak, żeby nikt nas nie widział. - Nie miała nic przeciwko temu, żeby służyć za królika doświadczalnego, co mogło jej się stać? Najwyżej się rozszczepi.
- Jeszcze jedna sprawa, ostatnio nie mieszkam sama. - Wcześniej niby też nie mieszkała, ale teraz sytuacja była nieco bardziej skomplikowana. - Wprowadził się do mnie Astaroth ze swoją dziewczyną, dobrze więc, gdybyśmy za bardzo nie rzucali się w oczy. - Wolała mu nakreślić sytuację, miała świadomość, że gdyby byli zbyt głośno, to na pewno nie uszłoby to uwadze współlokatorów, a wolała jednak unikać ich oceniających spojrzeć. Może był jej młodszym bratem, niby nie miał prawa jej dogryzać, ale wiadomo, jak jest. Powinna świecić przykładem, czy coś.
Złapała Jo za rękę, kiedy znaleźli się w jednej ze ślepych uliczek. Mogli się stamtąd na spokojnie teleportować do jej domu. Znaleźli się przed kamienicą, w której mieszkała. Poszli do mieszkania, które znajdowało się na ostatnim piętrze. W domu było cicho, może spali, albo poszli coś zjeść, kto tam wiedział. Najważniejsze, że droga do jej sypialni była wolna. U progu przywitały ich dwa psy, Pierdoła i Cukier, musieli dać im chwilę na pieszczoty, bo inaczej nie dałyby im spokoju, później mogli wreszcie trafić do jej pokoju. Jonathan bywał w jej sypialni nieraz. Nie było to pomieszczenie w którym panował. Na szafkach walały się paczki fajek, zapalniczki, znalazła się też połowa butelki whisky, plus całkiem spory arsenał broni.