Flynn przeżuwał i przeżuwał, słuchając tego co mówiła, po czym parsknął nieco zbyt głośno.
- I po tych wszystkich przemyśleniach, że jeden zły ruch i nie masz sklepiku, postanowiłaś zapisać się na randkę w ciemno? - Na cholernie dziwną randkę w ciemno z cholernie dziwną prezenterką, z zaznaczeniem, że całe wydarzenie wymyślono i zrealizowano chuj wie po co, bo chyba jednak nigdzie tego nie transmitowano ani nie opisano tego w żadnej gazecie. Jak w takim razie znaleźli sponsorów? Kto komu dał na to pieniądze? To była jakaś pralnia nielegalnej forsy? Dlaczego do diabła sponsorowali im wyjazd do Paryża...? Może to jednak była Fontaine, ale mściła się na nim w najmniej spodziewanej przez niego formie - zarżną tę piekarkę jak świnkę, a on będzie trzy dni ryczał nad Sekwaną.
Szefowa mafii... Specjalistą od analizy ludzi nie był, ale podejrzewał, że gdyby kiedykolwiek dźgnęła kogoś nożem to tylko dlatego, że dostałby obok niej ataku padaczki i sam nabił się na niego, kiedy ona kroiłaby ciasto na knedle.
- Pięć minut? Rozgryzłem cię w pięć sekund po zobaczeniu cię na tej scenie. - Zadrwił z niej lekko, ale cała ta rozmowa i tak przebiegała z jego strony w luźnej atmosferze. Ciężko było zakładać, że nagle zacznie traktować ją z góry. - Wyglądasz jak pączek - powiedział, a później ugryzł się w język. Miał z nią nie flirtować, bo tego nie chciała, ale jego natura działała nieco inaczej. - W takim słodkim sensie. - Potarł oko ręką, wyraźnie zmieszany. - Oh kurwa. Wiesz, o co mi chodzi. - Szybko zajadł to kolejnym ciastkiem. - Ale z ilością trochę przesadziłaś. Mam wrażenie, że nawet półolbrzym by tego nie zjadł. - Chciał powiedzieć mój brat, ale po pierwsze - za dużo w tym wszystkim było jego rodzeństwa, po drugie - skąd ona miała wiedzieć, że Bellowie byli tą bandą dziwaków mieszkającą na placu przy Charing Cross Road, skoro do tej pory nie odgadła jego zawodu? A skoro tego nie wiedziała, w życiu by nie założyła, że Harvin był wielkoludem.
- I po tych wszystkich przemyśleniach, że jeden zły ruch i nie masz sklepiku, postanowiłaś zapisać się na randkę w ciemno? - Na cholernie dziwną randkę w ciemno z cholernie dziwną prezenterką, z zaznaczeniem, że całe wydarzenie wymyślono i zrealizowano chuj wie po co, bo chyba jednak nigdzie tego nie transmitowano ani nie opisano tego w żadnej gazecie. Jak w takim razie znaleźli sponsorów? Kto komu dał na to pieniądze? To była jakaś pralnia nielegalnej forsy? Dlaczego do diabła sponsorowali im wyjazd do Paryża...? Może to jednak była Fontaine, ale mściła się na nim w najmniej spodziewanej przez niego formie - zarżną tę piekarkę jak świnkę, a on będzie trzy dni ryczał nad Sekwaną.
Szefowa mafii... Specjalistą od analizy ludzi nie był, ale podejrzewał, że gdyby kiedykolwiek dźgnęła kogoś nożem to tylko dlatego, że dostałby obok niej ataku padaczki i sam nabił się na niego, kiedy ona kroiłaby ciasto na knedle.
- Pięć minut? Rozgryzłem cię w pięć sekund po zobaczeniu cię na tej scenie. - Zadrwił z niej lekko, ale cała ta rozmowa i tak przebiegała z jego strony w luźnej atmosferze. Ciężko było zakładać, że nagle zacznie traktować ją z góry. - Wyglądasz jak pączek - powiedział, a później ugryzł się w język. Miał z nią nie flirtować, bo tego nie chciała, ale jego natura działała nieco inaczej. - W takim słodkim sensie. - Potarł oko ręką, wyraźnie zmieszany. - Oh kurwa. Wiesz, o co mi chodzi. - Szybko zajadł to kolejnym ciastkiem. - Ale z ilością trochę przesadziłaś. Mam wrażenie, że nawet półolbrzym by tego nie zjadł. - Chciał powiedzieć mój brat, ale po pierwsze - za dużo w tym wszystkim było jego rodzeństwa, po drugie - skąd ona miała wiedzieć, że Bellowie byli tą bandą dziwaków mieszkającą na placu przy Charing Cross Road, skoro do tej pory nie odgadła jego zawodu? A skoro tego nie wiedziała, w życiu by nie założyła, że Harvin był wielkoludem.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.