09.03.2024, 15:36 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.03.2024, 20:49 przez Samuel McGonagall.)
Sam realizuje letni prompt - bunt żywiołów
Mężczyzna uciekał właśnie tutaj, aby móc swobodnie tęsknić za dawnym życiem. Zgodnie z piosenką, o głupiutkim ckliwym tekście, wczoraj jego problemy zdawały się być tak odległe, a teraz... teraz wszystko kłębiło się nad nim i w nim, coraz bardziej obawiał się, że pewnego dnia wybuchnie, tak jak zrobił to w ogródku Longbottomów, że oplotą go zielone pęta, że Knieja surowo ukarze go za zdradę. Las, jakkolwiek niebezpieczny by nie był – dawał mu spokój. Teraz kiedy przemieszczał się pośród ludzi, marzył o spokoju, marzył o cichym poszumie wiekowych drzew, chroniących go przed wyborami, przed emocjami, których nie chciał czuć.
Tu, patrząc na Knieje, mógł modlić się od niej. Obiecywać swój powrót pięknej, doskonałej istocie, która była mu matką po tym, kiedy jego rodzice złączyli się z Nią w jedno. Ojciec więzami ziemi, matka powietrza... Nawet gdyby chciał odejść, przeprowadzić się do jakiejkolwiek innej mieściny, jego korzenie wrastały głęboko. Jego korzenie nie pozwalałyby mu na to...
Pośród wrzosowisk znajdowały się kamienne ruinki dawnych domostw pierwszych osadników Doliny. Zapomniane przez bogów i ludzi domostwa, były obecnie raczej kupką kamieni niż czymkolwiek dającym schronienie, ale stanowiły dobre punkty orientacyjne dla kogoś, kto znał to miejsce jak własną kieszeń. Leżał właśnie przy takim domku, z głową opartą o zmurszałą cegłę, jakby była najznamienitszą poduszką. W dłoni trzymał trójniak, dzisiaj... dzisiaj miał nastrój wszechogarniającej apatii, a zwyczajowo zielona aura niemal w całości pokryła się szarą szadzią.
Cierpiał.
I chciał cierpieć sam.
Tymczasem kroki, tymczasem ktoś jeszcze zaburzał mu spokój. Nie drgnął nawet, udawał, że wcale go tu nie ma, licząc, że otuli go noc, a barwa bladych jeansów i kraciastej koszuli w kratę stopi się w jedno z kwietną kołdrą, w której leży. Nie chciał rozmawiać, nie umiał rozmawiać, rozmawianie przynosiło tylko więcej pytań i bólu... Kimkolwiek był wędrowiec... Może po prostu pójdzie sobie dalej.