11.12.2022, 03:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.12.2022, 03:09 przez Trevor Yaxley.)
Wchodzący przez drzwi wejściowe do pubu kolejni klienci prześlizgiwali się przed oczami Trevora, jednak nie wzbudzali w nim uzasadnionej potrzeby ucieczki. Żaden z nich nie był Brygadzistą. Przynajmniej na pierwszy rzut oka, bo margines błędu zakładał ich obecność w tym miejscu po cywilnemu. W takiej sytuacji musiałby liczyć na łut szczęścia, że nie trafiłby na jakiegoś służbistę. Byłoby to wielce niefortunne, gdyż straciłby możliwość spędzenia kilku chwil w tym ciepłym pomieszczeniu nad kuflem przyzwoitego piwa i miską gulaszu.
— Dobrze pan prawi. Też jestem tego samego zdania co do cechującego ich fanatyzmu. Muszę jednak panu powiedzieć, że chciałbym podzielać pański powiedzmy... optymizm. Dotąd marnie skończyli wszystkie ofiary tych ataków, te biedne dusze. Moi znajomi mugolskiego pochodzenia rozważają tymczasowe zamknięcie swoich sklepów na Ulicy Pokątnej. Opowiadali mi, że z pobliskiego sklepu zostały jedynie zgliszcza, wśród których znaleziono ciała zamordowanych. Przerażające, doprawdy przerażające — Nieznany z imienia czarodziej najwyraźniej zignorował fakt, że jego rozmówca niekoniecznie sięgał po najnowsze gazety. Nie przeszkadzało mu to w snuciu tej ponurej opowieści, okraszonej wygłaszanymi komentarzami. Pozostawał przy tym autentyczny, także obawiając się o tych wspomnianych znajomych. Było to zrozumiałe. Nikt nie powinien podzielić takiego losu. Czarodziej napił się piwa. Trevor uczynił to samo, a gdy chciał odnieść się do następnych słów swojego towarzysza, obaj usłyszeli głos trzeciej osoby, która zdawała się wyrosnąć, jak spod ziemi przy tym stoliku.
— Mówże, chłopcze — Zwrócił się do tego młodziaka w ramach zachęty, ze spokojem w głębokim głosie. Wolał konkretne podejście. Z racji swojego wieku mógłby uchodzić za jego ojca. — Ja nie mam nic przeciwko temu, jeśli tylko masz pieniądze na to jedno piwo i ukończone siedemnaście lat. A pan ma? — Przez chwilę nie spuszczał z Darcy'ego oka, ostatecznie spoglądając pytająco na tamtego czarodzieja.
— Proszę siadać. Właśnie rozmawialiśmy o ostatnich wydarzeniach, które wstrząsnęły światem czarodziejów. Może i panicz się wypowie? — Starszy czarodziej wskazał Darcy'emu jedno z wolnych krzeseł przy tym stoliku. Mogło się okazać, że nawet taki młodziak miał coś mądrego do powiedzenia w tak ważnej kwestii. Tym samym dużo wniesie w ich rozmowę.
Słowa: 331
— Dobrze pan prawi. Też jestem tego samego zdania co do cechującego ich fanatyzmu. Muszę jednak panu powiedzieć, że chciałbym podzielać pański powiedzmy... optymizm. Dotąd marnie skończyli wszystkie ofiary tych ataków, te biedne dusze. Moi znajomi mugolskiego pochodzenia rozważają tymczasowe zamknięcie swoich sklepów na Ulicy Pokątnej. Opowiadali mi, że z pobliskiego sklepu zostały jedynie zgliszcza, wśród których znaleziono ciała zamordowanych. Przerażające, doprawdy przerażające — Nieznany z imienia czarodziej najwyraźniej zignorował fakt, że jego rozmówca niekoniecznie sięgał po najnowsze gazety. Nie przeszkadzało mu to w snuciu tej ponurej opowieści, okraszonej wygłaszanymi komentarzami. Pozostawał przy tym autentyczny, także obawiając się o tych wspomnianych znajomych. Było to zrozumiałe. Nikt nie powinien podzielić takiego losu. Czarodziej napił się piwa. Trevor uczynił to samo, a gdy chciał odnieść się do następnych słów swojego towarzysza, obaj usłyszeli głos trzeciej osoby, która zdawała się wyrosnąć, jak spod ziemi przy tym stoliku.
— Mówże, chłopcze — Zwrócił się do tego młodziaka w ramach zachęty, ze spokojem w głębokim głosie. Wolał konkretne podejście. Z racji swojego wieku mógłby uchodzić za jego ojca. — Ja nie mam nic przeciwko temu, jeśli tylko masz pieniądze na to jedno piwo i ukończone siedemnaście lat. A pan ma? — Przez chwilę nie spuszczał z Darcy'ego oka, ostatecznie spoglądając pytająco na tamtego czarodzieja.
— Proszę siadać. Właśnie rozmawialiśmy o ostatnich wydarzeniach, które wstrząsnęły światem czarodziejów. Może i panicz się wypowie? — Starszy czarodziej wskazał Darcy'emu jedno z wolnych krzeseł przy tym stoliku. Mogło się okazać, że nawet taki młodziak miał coś mądrego do powiedzenia w tak ważnej kwestii. Tym samym dużo wniesie w ich rozmowę.
Słowa: 331