- Gdyby to miało być od razu, pozbyłabym się jej na samym wejściu do tego mieszkania. Faktycznie jest paskudna, nie znoszę żółtego koloru. - Powiedziała, a przy okazji nie mogła powstrzymać się przed kolejnym zmierzeniem go wzrokiem od stóp do głów. Zdecydowanie to nie był jego kolor.
Zdawała sobie sprawę, że może to być dla niego nieco trudne, skoro nigdy wcześniej tego nie robił, ale zawsze musiał być ten pierwszy raz, szkoda tylko, że to ona będzie musiała mu wszystko pokazać, ale mogła się poświęcić, może dzięki niej Jonathan zyska odwagę i zacznie częściej próbować podobnych czynności. Kiedyś musiało się to wydarzyć, może faktycznie dobrze się złożyło, że padło na nią, a nie na jakąś obcą babę.
- Możesz tu robić co ci się tylko podoba, przecież wiesz. - Przecież znali się od dawna, nie zamierzała mu czegokolwiek zabraniać. Sama zaś została przy tym oknie, oparła się o parapet, żeby dym mógł wydostać się na zewnątrz. Nie chciała zrobić tutaj wędzarni.
Znowu to zrobił. Podszedł do niej i wyciągnął jej papierosa z ust, po raz kolejny nie zdążyła zareagować, a może nie chciała? Jako łowca pewnie nie miałaby problemu z tym, żeby zatrzymać jego rękę w locie. Obserwowała jak się zaciąga, zaśmiała się kiedy zakasłał, często mu się to zdarzało. Nie był takim wprawionym palaczem jak ona. - Skoro takie paskudne, to oddaj, po co się męczysz? - Wyciągnęła dłoń, gotowa przejąć od niego fajka.