09.03.2024, 21:14 ✶
Nie oczekiwał znalezienia, ani pomocy, ukojenia nerwów. Chciał tylko jednej rzeczy na tym świecie od jednej, konkretnej osoby. Nie dostanie jej.
Otworzył oczy, czując łaskotanie na dłoni, gdy niewielki pają zaczął przemierzać jego skórę. Uniósł rękę na wysokość twarzy.
-Gdybym widział przyszłość... Wszystko wyglądałoby inaczej.-drobne czyny mają wpływ na przyszłość, mniejszą, większą. Jeden gest wywoła wojnę, jedno spojrzenie wywoła miłość po wieki.-Trzeba było siedzieć cicho.-czy wolałby aby Morpheus nigdy się nie dowiedział? Wolałby aby nie wiedział wcale? Czy żeby wiedział o fizycznym pociągu, ale nie potrzebie połączenia również i dusz?
Zwrócił lekko głowę w stronę nikłego, burczącego dźwięku w oddali. Nieszczęśliwa, wściekła pogoda powoli szła przed siebie. Podniósł się z ziemi, ostrożnie, żeby pająk przypadkiem nie spadł na ziemię.
-Nie możesz tu siedzieć, coś ci się stanie. A może lepiej, żeby ciebie nie ruszać?-zastanawiał się na głos, ruszając przed siebie, z pająkiem na dłoni. Zapatrzony w jego ciemne nogi, błyskające małe oczka.-Może tam w ruinach znajdziesz kogoś lepszego dla siebie.-uśmiechnął się do stworzonka, które pewnie nawet nie wiedziało, że to do niego chłopak mówi. Słowa te docierały jednak nie tylko do pająka, a też do jednego, mniej lubianego odbiorcy.
Wzdrygnął się widząc niepasujące do krajobrazu barwy. Ktoś znalazł się tu celowo? Natychmiast obleciał go strach, poczuł chłód na plecach. Ataki śmierciożerców, morderstwa, napaści. Czy właśnie znalazł kolejną ofiarę?
Krok za krokiem, cicho, podszedł bliżej i przyjrzał się zwłokom na ziemi, które okazały się bardziej żywe niż on kiedykolwiek był.
-Wszystko w porządku?-padły nieśmiałe słowa, może ruch klatki piersiowej leżącego było przewidzeniem? Co wtedy? Przeniósł wzrok z dłoni i butelki, na twarz, którą wydawało mu się, że rozpoznawał. Kiedyś nerwy, później alkohol, wszystko zdawało się mieszać, a może tylko liczył że nie ma przed sobą tego kogo ma.
Otworzył oczy, czując łaskotanie na dłoni, gdy niewielki pają zaczął przemierzać jego skórę. Uniósł rękę na wysokość twarzy.
-Gdybym widział przyszłość... Wszystko wyglądałoby inaczej.-drobne czyny mają wpływ na przyszłość, mniejszą, większą. Jeden gest wywoła wojnę, jedno spojrzenie wywoła miłość po wieki.-Trzeba było siedzieć cicho.-czy wolałby aby Morpheus nigdy się nie dowiedział? Wolałby aby nie wiedział wcale? Czy żeby wiedział o fizycznym pociągu, ale nie potrzebie połączenia również i dusz?
Zwrócił lekko głowę w stronę nikłego, burczącego dźwięku w oddali. Nieszczęśliwa, wściekła pogoda powoli szła przed siebie. Podniósł się z ziemi, ostrożnie, żeby pająk przypadkiem nie spadł na ziemię.
-Nie możesz tu siedzieć, coś ci się stanie. A może lepiej, żeby ciebie nie ruszać?-zastanawiał się na głos, ruszając przed siebie, z pająkiem na dłoni. Zapatrzony w jego ciemne nogi, błyskające małe oczka.-Może tam w ruinach znajdziesz kogoś lepszego dla siebie.-uśmiechnął się do stworzonka, które pewnie nawet nie wiedziało, że to do niego chłopak mówi. Słowa te docierały jednak nie tylko do pająka, a też do jednego, mniej lubianego odbiorcy.
Wzdrygnął się widząc niepasujące do krajobrazu barwy. Ktoś znalazł się tu celowo? Natychmiast obleciał go strach, poczuł chłód na plecach. Ataki śmierciożerców, morderstwa, napaści. Czy właśnie znalazł kolejną ofiarę?
Krok za krokiem, cicho, podszedł bliżej i przyjrzał się zwłokom na ziemi, które okazały się bardziej żywe niż on kiedykolwiek był.
-Wszystko w porządku?-padły nieśmiałe słowa, może ruch klatki piersiowej leżącego było przewidzeniem? Co wtedy? Przeniósł wzrok z dłoni i butelki, na twarz, którą wydawało mu się, że rozpoznawał. Kiedyś nerwy, później alkohol, wszystko zdawało się mieszać, a może tylko liczył że nie ma przed sobą tego kogo ma.