• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.08.72] Mój kochany braciszku

[05.08.72] Mój kochany braciszku
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
10.03.2024, 10:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.03.2024, 11:50 przez Brenna Longbottom.)  
Gdyby Erik wspomniał, że widzi w Perseusie potencjalnego sprzymierzeńca i członka Ruchu Oporu, Brenna mogłaby dostać apopleksji o stokroć większej niż na myśl o tym, że brat koniecznie chce ją wyswatać. W jej oczach był jedną z ostatnich osób, z którymi mogliby współpracować – członek jednego z rodów, w którym część ludzi najgoręcej na pewno popierała Voldemorta, w dodatku mąż Rookwoodówny?
Równie dobrze mogliby kłaść się do grobów.
Nawet jeśli Perseus nie popierał Voldemorta, zdaniem paranoicznej Brenny istniała za duża szansa, że ktoś coś z niego wyciągnie. Zwłaszcza po tym, co powiedział jej Dumbledore.
– Jego rodzoną siostrę zaprosił Patrick Steward. Jest jego przyjaciółką i zdaje się, że naszą nową medyczką – powiedziała Brenna, opadając na najbliższy fotel. Jej uśmiech znikł, kiedy przypatrywała się bratu, wspominającemu o tej kapce zaufania. Och, jasne, mogli sobie żartować, ale w tym przypadku to dla niej była poważna sprawa. I kiedy chodziło o sam Zakon, i gdy chodziło o to, że brat koniecznie usiłował ją z kimś wyswatać, najwyraźniej gotów popychać siostrę ku każdej osobie, którą przypadkiem zobaczy w jej towarzystwie. Bo do cholery, on nie wiedział nic o Beltane, nie siedział jej w głowie, więc jeśli próbował zrobić coś takiego tutaj... To chyba naprawdę desperacko chciał pozbyć się siostry i chwytał każdej możliwości, nawet najmniejszej. I mogło to pójść w złą stronę, ku kolejnym "obiektom" - może gdy już do niego dotrze, że Bulstrode nie będzie zainteresowany na dłuższą metę kimś takim, jak ona, następny będzie Ulysses Rookwood albo, cholera wie, jakiś Lestrange?– Kapka zaufania wobec osób, co do których nie wiesz, którą stronę popierają, a patrząc po kontaktach mogą być po drugiej stronie? Zapraszanych na przyjęcie, na którym są osoby, które przed tą drugą stroną ukrywamy? – zapytała, przekrzywiając lekko głowę. Jasne, wiedziała, że Bulstrode przynajmniej w tej chwili nie jest czarnoksiężnikiem. Nie zachowywałby się tak beztrosko w ruinach. I miał okazję do pozbycia się jej cichcem. Ale Erik nie miał przecież o tym pojęcia.
Ale tak naprawdę przecież nie chodziło o to, że podejrzewała go o cokolwiek.
Raczej o to, co próbował zrobić jej brat.
- Oboje wiemy, że jedyny Brygadzista, z którym on rozmawia, to Stanley, bo resztą z nas pogardza, więc niezbyt wierzę, że nagle zostaliście najlepszymi przyjaciółmi. I ciężko się nie domyśleć, że zaprosiłeś go, bo próbujesz mnie z kimś wyswatać. Jesteś wciąż aż tak zły o tę kolację z aukcji? - spytała w końcu prosto z mostu, darowując sobie udawanie, że och, nie ma pojęcia, o co dokładnie mu chodziło. - Przed tym balem musiałam wpaść do kilkunastu miejsc, do których wpadać wcale ochoty nie miałam, czasem też na kolacje. I nie za dwadzieścia tysięcy galeonów. Wyjście z tobą sfinansowało stypendia dla dwudziestu osób, a po prostu wiedziałam, że to wzbudzi największe zainteresowanie, ale jeżeli wciąż cię to dręczy i zemsta ma poprawić ci humor, proszę bardzo, wystawiaj i spotkanie ze mną. Dam wcześniej Norze jakieś pieniądze, które i tak przekazałabym fundacji, żeby wyszło poza wywoławczą - skwitowała, obojętnie wzruszając ramionami. – Ale nie mścij się w ten sposób. Nie zasłużyłam sobie na to.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2365), Erik Longbottom (2378)




Wiadomości w tym wątku
[05.08.72] Mój kochany braciszku - przez Brenna Longbottom - 08.03.2024, 17:48
RE: [sierpień 1972] Mój kochany braciszku - przez Erik Longbottom - 10.03.2024, 00:58
RE: [sierpień 1972] Mój kochany braciszku - przez Brenna Longbottom - 10.03.2024, 10:29
RE: [05.08.72] Mój kochany braciszku - przez Erik Longbottom - 11.03.2024, 12:26
RE: [05.08.72] Mój kochany braciszku - przez Brenna Longbottom - 15.03.2024, 08:28
RE: [05.08.72] Mój kochany braciszku - przez Erik Longbottom - 15.03.2024, 23:32
RE: [05.08.72] Mój kochany braciszku - przez Brenna Longbottom - 15.03.2024, 23:53
RE: [05.08.72] Mój kochany braciszku - przez Erik Longbottom - 16.03.2024, 20:42
RE: [05.08.72] Mój kochany braciszku - przez Brenna Longbottom - 16.03.2024, 21:02

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa