Dał mu czas. Kilka dni. Dał tydzień. Minęły dwa. Theon znów milczał. Pisanie do niego znów kolejnego listu mijało się z celem. Tutaj trzeba było samemu wprosić się z odwiedzinami. Zobaczyć jak wygląda, jak się czuje i dowiedzieć, co się wydarzyło. Wszędzie cząstkowe informacje. Kwestia czasu, aż babka wyśle mu kolejnego wyjca. Bowiem znów dostał jakiś list od rodziny, z pytaniem o młodszego Traversa. Czy Theon na cokolwiek im odpisał?
Nicholas pojawił się przed mieszkaniem brata i trochę zachował się jakby wchodził do siebie. Skoro drzwi były otwarte, sam się zaprosił, zamykając je za sobą. Na sobie miał granatową koszulę, z podwiniętymi rękawami i w czarnych spodniach. Mroczny znak, zakryty pod zaklęciem maskującym. Miał prawo być nieco złym na swojego młodszego braciszka, który nie wziął pod uwagę troskę rodziny. Dorosły, ale wewnętrzne wciąż dziecko.
- Theon. Od Twojej ostatniej prośby, minęły dwa tygodnie.Zwrócił mu uwagę, jakby nie wiedział, jak szybko ten czas upłynął. A słowo ”trochę”, mogło być rozumiane przez starszego Traversa jako kilka dni.
Pisać znów list? Nicholas westchnął.
- Tak. Trzeba było napisać, dać znać. Miesiąc temu!
Odbił mu piłeczkę, patrząc dość poważnie na jego twarz. Zignorował fakt, zaproszenia na kanapę. Stał z rękoma opartymi o biodra. Choć wyglądał na opanowanego, to jednak podniósł głos na brata. Nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo narobiło to problemów w ich rodzinie. Myśl o tym, że mógł go stracić. Nigdy nie zobaczyć. Albo mieć przed sobą jego martwe ciało. Komunikować z nim tylko przez drogę astralną. Bądź wzywając duszę. To nie to samo, to mieć go przed sobą żywego.
- Gdyby nie nasz znajomy, nie wiedziałbym co się z Tobą działo. Dostałem już przez to wyjca od Deliliah, że się nie odzywasz.
Zszedł już z tonu, mówiąc normalnie. Dał znać, że coś na ten temat wiedział, dlaczego Theon był niedysponowany. Nieobecny. Uprzedził go także o ich babkę. Żeby uważał, jeżeli na cokolwiek będzie chciał odpisywać rodzinie, jeżeli tego jeszcze nie zrobił. Albo zjawi w posiadłości.
Nie zdradził o jakiego znajomego chodziło. Ale miał nieodparte wrażenie, że Cervus ich znał. Obojga.