• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[23/11/1962] A wild night to remember so vividly || Erik & Laurence

[23/11/1962] A wild night to remember so vividly || Erik & Laurence
hedera
how i delight
in serene melancholy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki (185 cm) i szczupły mężczyzna o urodziwej, choć zmęczonej twarzy w odcieniu porcelany. Spojrzenie mętne, włosy potargane, odzienie pomięte i niepasujące do siebie.

Laurence Selwyn
#2
18.03.2024, 00:09  ✶  
Sto dwadzieścia uderzeń serca na minutę; niebezpieczna granica tachykardii towarzysząca euforii ogarniającej całe jego ciało. Czuł krew pulsującą w skroniach, myśli stały się klarowniejsze, zaś słowa płynęły wartko. Wszystkie inne bodźce docierały do niego przytłumione, jakby oddzielony był od świata kaskadą wody. Nie przeszkadzała mu obecność dziennikarzy Czarownicy szukających sensacji; pławił się w ich uwadze i dawał im dokładnie to, czego oczekiwali - temat do kolejnego artykułu, dlatego teraz bez skrępowania flirtował z aktorką, młodą debiutantką, z którą grał w swoim najnowszym filmie, a którego premiera miała mieć miejsce dopiero wiosną. Była ładna, choć niezbyt w jego typie, irytowała go swoim zbyt poważnym podejściem do pracy, ale mieli tego wieczora tylko się pokazać wraz z kilkoma innymi osobami z produkcji. Prosty układ dla podbicia zainteresowania i przy okazji świętowanie zakończonych zdjęć. Nie ważne co mówią, byle mówili, brzmiała jego dewiza. Żył z tego, że było o nim głośno.

Poza tym w klubie było duszno, muzyka niezbyt mu odpowiadała (zdecydowanie wolał jazz), a do tego czuł, że zaraz musi przyjąć kolejną dawkę środka ukrytego w puzderku wewnętrznej kieszeni jego marynarki. Siedział prosto, uśmiechał się i starał przy tym wyglądać jak najbardziej naturalnie, jakby nie zdawał sobie sprawy z obecności dziennikarzy, choć ich flesze raz za razem go oślepiały. W normalnych okolicznościach nie zostaliby nawet wpuszczeni do klubu, ale to była ustawka, zwykła gra pod publikę. Czekał tylko, aż ten koszmar się skończy, popijał obrzydliwie słodkiego drinka i próbował ukryć to, jak bardzo trzęsą mu się dłonie.

— Chyba już mają to, na co im zależało i możemy przenieść się do... nieco bardziej prywatnej loży — zauważył wreszcie sam reżyser (zupełnym przypadkiem będącym jednym z licznych kuzynów Laurence'a), na co reszta zgodnie przytaknęła. Zaczęli się zbierać i dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że przez cały czas siedział na czyjejś marynarce.

— To któregoś z was? — zwrócił się do mężczyzn, ale oni tylko pokręcili głowami. Wsunął rękę do kieszeni i natrafił na coś twardego, co po wyciągnięciu okazało się odznaką Brygady Uderzeniowej. Obrócił ją w dłoniach, nieco zaskoczony jej ciężarem. Sam zagrał kiedyś epizodycznego Brygadzistę na początku swojej kariery, ale jego oznaka była sztuczna, pozbawiona większości detali i znacznie lżejsza — No, no... Będzie lepiej, jeśli ją oddam Tomowi.

Tomowi, czyli komuś w rodzaju przełożonego ochroniarzy, choć Larry nie miał pojęcia jak oficjalnie nazywa się jego stanowisko. Wiedział natomiast, że to człowiek silnej postawy, trzeźwo myślący, niepatyczkujący się z pijanymi, robiącymi burdy czarodziejami, handlarzami nielegalnymi substancjami i tymi, którzy zachowywali się w sposób... nieobyczajny, ale też dyskretny i gotowy przymknąć oko na to i owo w zamian za drobne przysługi względem takich osób jak Laurence. Czymże jest zdjęcie, autograf dla żony, czy darmowe bilety na sztukę, jeśli w zamian potrafił dotrzymać w tajemnicy to, co działo się za zamkniętymi drzwiami loży VIP znajdujących się na piętrze, do których właśnie całą gromadką zmierzali? Poza tym, Tom podobno kiedyś pracował w Brygadzie i bardzo lubił to podrkeślać, więc uznał, że mężczyzna będzie wiedział,  co zrobić z tym nietypowym znaleziskiem.

Ruszył po schodach pierwszy, za nim reszta towarzystwa. Wiedział, że dziennikarze również za nimi podążyli, ale zostali zatrzymani przez dwóch ochroniarzy na dole. Będąc na półpiętrze odwrócił się po raz ostatni w stronę fleszy, a zaraz potem poczuł uderzenie. Zachciałby się i upadł, gdyby nie silne ramiona, które go przed tym ochroniły. Męskie, jak zorientował się ułamek sekundy później. Chciał się z nich wyrwać, ale najwidoczniej ta sytuacja była tak samo krępująca dla młodzieńca, który prędko od niego odskoczył.

Otworzył usta, by go zbesztać, prędko jednak przypomniał sobie o reporterach na dole. Uśmiechnął się więc wyrozumiale, a kąciki jego ust uniosły się jeszcze wyżej, gdy zdał sobie sprawę z tego, że ma przed sobą swojego fana. Chyba? Nic nie dawało mu takiego poczucia spełnienia jak świadomość, że działa na kogoś w onieśmielający sposób. Skorzystał więc ze swojej przewagi, błysnął białymi zębami i niby przypadkiem odrzucił z czoła kosmyk przydługich włosów (które musiał zapuścić do roli).

— W porządku — odparł łagodnie, wciąż ściskając w dłoniach znalezioną marynarkę — Trochę tu dzisiaj tłoczno.

Tymczasem towarzysze Selwyna wyminęli ich; kuzyn-reżyser rzucił mu przy tym ciche "będziemy w loży", na co on tylko skinął głową i wrócił do swojego rozmówcy. Chłopak był śliczny - trochę młody, nie dałby mu więcej niż dwadzieścia, może dwadzieścia trzy lata - i zupełnie w jego typie. Nie chciał pozwolić mu odejść.

Flesz błysnął za ich plecami (jak się później okazało, nic z tego zdjęcia nie wyszło, ponieważ z miejsca, w którym stał fotograf, dało się jedynie dostrzec plecy Larrego i kawałek sylwetki młodzieńca).

— Zdecydowanie za tłoczno... — wetchnął, po czym ujął chłopaka za ramię i poprowadził w górę schodów. Nie spodziewał się sprzeciwu. Nie umiał sobie poradzić ze sprzeciwem.


the others say
that i’m just good enough to cut the cats’ throats
but i never killed a cat
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (2089), Laurence Selwyn (1299)




Wiadomości w tym wątku
[23/11/1962] A wild night to remember so vividly || Erik & Laurence - przez Erik Longbottom - 14.12.2023, 22:20
RE: [23/11/1962] A wild night to remember so vividly || Erik & Laurence - przez Laurence Selwyn - 18.03.2024, 00:09
RE: [23/11/1962] A wild night to remember so vividly || Erik & Laurence - przez Erik Longbottom - 21.03.2024, 15:13
RE: [23/11/1962] A wild night to remember so vividly || Erik & Laurence - przez Laurence Selwyn - 28.06.2024, 21:24
RE: [23/11/1962] A wild night to remember so vividly || Erik & Laurence - przez Erik Longbottom - 29.07.2024, 21:46

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa