Philipowi nie raz i nie dwa zdarzało się uciekać w pracę po to aby nie myśleć o tak wielu niewygodnych sprawach. Nie pomagało to rozwiązać wszystkich problemów, tylko czasowo zająć myśli. Lubił swoją pracę, Quidditch wciąż pozostawał jego pasją. Prace ogrodnicze wydawały się proste albo nawet trywialne. Obce dla niego samego. Nigdy nie skalał się tego rodzaju pracą, co wynikało również z tego, że nie ma zielonego pojęcia. Jedynie co jakiś czas zbierał rosnące na owocowych drzewach wokół swojego domku letniskowego. Tyle to akurat potrafił. Gdyby tego nie robił to wszystko będą zjadać ptaki i owady.
Obserwowany przez niego ogrodnik wydawał mu się być równie prostym człowiekiem. W niczym mu to nie uwłaczało. Podejrzewał, że z nim nie porozmawia o sporcie czarodziejów, typowych dla wyższych sfer rozrywkach, wydarzeniach kulturalnych i bankietach. Z pewnością istniał jakiś temat, który będą mogli poruszyć w swoich rozmowach. Jeśli tylko Samuel będzie skłonny porozmawiać. Nie zamierzał go do tego zmuszać, aczkolwiek niemożność porozmawiania z nim skaże go na nielubianą ciszę i może dać mu do zrozumienia, że będą łączyć ich relacje zawodowe.
— Wspaniale to słyszeć. Na pewno nie chcesz zrobić sobie chwili przerwy? — Postawa opłaconego przez niego ogrodnika zasługiwała na aprobatę z jego strony i z taką też się spotkała w tym momencie. Praca w ogrodzie wydawała mu się bardzo ciężka, a dzisiejszy dzień należał do tych parnych. Jeśli ogrodnik wyrazi taką chęć to nawet otrzyma coś do picia. W jakimś stopniu krytycznie spoglądał na jego poprzecierane spodnie, które były niewątpliwie odpowiednim ubiorem do tego typu pracy. Może i były też modne wśród mugoli. Nie zmieniało to faktu, że wołały o pomstę do nieba. Nie poprawił go, jeśli chodzi o nazywanie go panem. Na to było jeszcze za wcześnie. Pod tym względem nie był typowym bogaczem, bo domniemane spoufalanie się nie stanowiło dla niego ujmy.
— Jeśli będziesz w stanie się tym zająć to zapłacę ci za cały miesiąc z góry. Drzewa owocowe też możesz raz na czas doglądnąć. — Poinformował go. Niektórzy na jego miejscu nawet nie rozważyliby tego, żeby zapłacić komuś z góry za cały miesiąc za wykonanie jakiejkolwiek usługi, jednak dla niego było to znacznie wygodniejsze. Na co dzień mieszkał w magicznym Londynie, tutaj bywał znacznie rzadziej.